Życiowa optymistka

Aktorka Katarzyna Glinka uwielbia wyzwania nie tylko w pracy, ale też w życiu prywatnym

Jej grafik jest stale napięty. Śliczna aktorka pochodząca z Dzierżoniowa – gdzie uczyła się też w szkole muzycznej – podbiła serca publiczności rolą Kasi Górki w serialu Barwy szczęścia. Ale to tylko wycinek tego, czym zajmuje się Katarzyna Glinka.

Gra w stołecznym teatrze Kwadrat. Wzięła udział w dwóch popularnych telewizyjnych programach rozrywkowych: tańczyła na lodzie i na parkiecie. A potem dostała rolę w pierwszym polskim serialu tanecznym Tancerze. Jest ambasadorką marki Garnier. Niedawno wszedł na ekrany kin film Och, Karol 2, w którym wystąpiła obok najlepszych polskich aktorów. Na premierę czekają Wyjazd integracyjny i Od pełni do pełni z Katarzyną Glinką w roli głównej.

Czy ma czas, żeby odpocząć? A jeśli już, to w jaki sposób to robi? Leniwe sączenie drinków i leżenie przy basenie to raczej nie dla niej. Kocha sporty, które podnoszą adrenalinę – carving, windsurfing czy nurkowanie. I kocha podróże Niedawno była z mężem w Kenii.

Reader’s Digest: Co Panią tak gna w świat?

Katarzyna Glinka: Moja ogromna chęć do przemieszczania się. Za każdym razem z przyjemnością pakuję walizki i wyjeżdżam w nieznane. Myślę, że ciągnie mnie właśnie odkrywanie nowych terenów, podziwianie krajobrazów, przestrzeni, konfrontacja rzeczywistości z tym, co sobie wyobrażałam i wyczytałam na temat danego rejonu. I wreszcie poznawanie ludzi. Podróżowanie to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, jakie w życiu można sobie wyobrazić. Najwięcej człowiek się uczy, poznając inne kultury, innych ludzi i obserwując ich życie.

RD: Jakie wrażenia z ostatniego wyjazdu najbardziej utkwiły Pani w pamięci?

K.G.: W Afryce byłam już kolejny raz. Ten kontynent wciąż fascynuje mnie dzikością, tam człowiek jeszcze cały czas jest bardzo blisko natury. Podglądanie życia dzikich zwierząt w tej przepięknej naturalnej scenerii dostarcza niepowtarzalnych wrażeń. Nie przypominam sobie, żebym gdzieś słyszała taką ciszę, jaka jest nocą w parkach narodowych Kenii. A tak ciemne nocne niebo i piękne zachody słońca są tylko tam.

RD: Jaką formę wyjazdów Pani wybiera?

K.G.:
Unikamy z mężem wyjazdów zorganizowanych. Wolimy spakować walizki czy plecaki, kupić bilety, zabrać dobre przewodniki i
jechać na własną rękę. Sami ustalamy trasę naszych wypadów. Docieramy do takich miejsc, do których chcemy. Taki wyjazd w nieznane to jest właśnie ta przygoda. To, co mnie ciekawi w podróży i dostarcza adrenaliny.

Vote it up
852
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!