Czy na barze mlecznym da się zarobić?

Tanie bary mleczne utożsamiane są z reliktami przeszłości, chociaż ich renoma na przestrzeni lat bardzo się zmieniła. Dzisiaj przechodząc obok takiego miejsca mamy ochotę wstąpić na smaczne pierogi czy napić się zbożowej kawy. Bary mleczne mimo swojego powinowactwa z PRL-em cieszą się w Polsce coraz to większą popularnością i to głównie wśród młodych osób i turystów. Jednak czy sława tanich punktów gastronomicznych jak na tyle duża, by dało się na niej zarobić?
 
Dla kogo bary mleczne?
 
Wydawać by się mogło, że w restauracjach oferujących jedynie typowo polskie dania i to w zatrważająco niskich cenach, spotkać możemy wyłącznie niezamożne osoby, jednak jest to nieprawdą – podkreślają eksperci z Expondo. W barach mlecznych znajdziemy cały przekrój społeczeństwa, od bogatych biznesmenów podjeżdżających na obiad najnowszymi mercedesami, po studentów z najniższym stypendium, od samotnych starszych ludzi, po wieloosobowe rodziny z małymi dziećmi. I w tym tkwi zarówno piękno barów mlecznych, jak i ich najdotkliwsza wada.
 
Nie można zapominać o tym, że w większych miastach sporo pieniędzy w barze mlecznym uda się nam zarobić dzięki turystom. W niektórych z warszawskich lokali stanowią oni przynajmniej 50% wszystkich klientów. Nie dzieje się tak dlatego, że chcą zaoszczędzić (chociaż niskie ceny są dla nich na pewno kuszące), ale głównie przez wzgląd na możliwość obcowania z zupełnie nieznaną im PRL-owską kulturą. Zasług nie można odmówić również jedzeniu, które najbardziej przypomina dania, jakie serwowane są w polskich domach każdego dnia.
 
Na czym zarabia się w barach mlecznych?
 
Oczywiście na potrawach, chociaż istnieją jeszcze dwa aspekty, na które warto zwrócić uwagę planując otwarcie własnego baru mlecznego – mniejsze koszty związane z wystrojem i umeblowaniem oraz możliwość otrzymania dotacji państwowych, ale o tych napiszemy nieco później.
 
Obiady lub kolacje dostępne w barach mlecznych mogą być najtańszym posiłkiem w ciągu dnia – za trzydaniowy posiłek w mniejszym mieście przyjdzie nam zapłacić ok. 20 złotych. Menu w różnych lokalach jest dość podobne. To głównie tradycyjne potrawy polskie, takie jak pierogi, bigos, kopytka, placki ziemniaczane, naleśniki, czy przeróżne zupy. W bardziej nowoczesnych barach mlecznych znajdziemy również ciekawsze propozycje, które wcale nie odbiegają od klimatu, jakiego spodziewamy się w takich restauracjach, a są jednak miłym urozmaiceniem. Bardziej przedsiębiorczy właściciele proponują swoim klientom milkshake, które są niezwykle dobrym rozwiązaniem, jeśli naszymi docelowymi klientami mają być rodziny z dziećmi.  Szturmem od lat serca Polaków podbijają również gofry, które nieodzownie kojarzą się z nadmorskim wypoczynkiem, a jeśli można dostać je w dobrej cenie w barze mlecznym, to stanowią nie lada atrakcję w danej okolicy. 
 
Wystrój i ogólny klimat panujący w barze mlecznym to również bardzo ważna kwestia. Nie jest on już przeważnie aż tak retro, jak miało to miejsce kilkadziesiąt lat temu, jednak nadal dominują: marmurowe posadzki i kafelki, plisowane zasłony, rośliny doniczkowe na parapetach, tematyczne obrazki i materiałowe żyrandole. Nie da się ukryć, że w porównaniu z nowoczesnymi trendami aranżacji wnętrz, za tak ubogi wachlarz „upiększeń” nie przyjdzie nam sporo zapłacić. Nie należy jednak oczekiwać, że otwarcie baru mlecznego jest śmiesznie tanie. W zależności od miasta i konkretnej lokalizacji możemy zapłacić od 100 do nawet 500 tysięcy złotych za restaurację, umeblowanie i dekoracje na sali. Zupełnie inaczej będą prezentować się koszty, jeśli wykupiony lub wynajmowany przez nas lokal nie był przygotowany na prowadzenie działalności związanej z gastronomią. Zakup odpowiednich urządzeń lub chociażby mebli ze stali nierdzewnej będzie na pewno sporym obciążeniem, jednak ten jednorazowy koszt powinien zwrócić się szybko, a w razie niepowodzenia inwestycji takie sprzęty nie tracą na wartości, więc będziemy mogli łatwo je odsprzedać.
 
Ostatnią kwestią, na którą warto zwrócić uwagę, są dofinansowania wypłacane przez Ministerstwo Finansów. Ich zdobycie nie powinno być problematyczne, a może ono pokrywać aż 40% kosztów poniesionych na zakup produktów lub urządzeń – pełna lista surowców, na który przysługuje dotacja, znajduje się na stronie MF. Skorzystanie z pieniędzy państwowych wiąże się jednak z przestrzeganiem norm dotyczących cen sprzedawanych przez nas dań. Głównym celem dotacji jest to, by stworzyć lokale gastronomiczne, w których będą mogli posilać się ludzie o różnym statusie majątkowym. To właśnie między innymi dzięki nim ceny w barach mlecznych są tak korzystne, a właściciele nie są na takim interesie stratni. Warto jednak pamiętać o tym, że spora część restauracji z tanimi daniami nie korzysta z dofinansowań, a mimo tego bardzo dobrze prosperuje.
 
Czy ta moda kiedyś minie?
 
Podobnie jak w przypadku wielu reliktów PRL-u, opinie o barach mlecznych są podzielone: niektórzy twierdzą, że są wyjątkową okazją do spróbowania polskich dań w taki sposób, w jaki są przygotowane w wielu polskich domach, inni natomiast uważają, że bary i ogólnie sowieckie wpływy zniszczyły ducha kuchni narodowej, przez co nie mamy już dostępu do unikalnych potraw i receptur. Jednak większość zgadza się, że bary mleczne oferują bardziej autentyczną kuchnię niż nowsze sieci fast foodów z pierożkami, które mają tak wiele wspólnego z polskimi potrawami, co Taco Bell z kuchnią meksykańską. Można więc założyć, że nie istnieje już coś takiego jak „moda na bary mleczne” – tanie restauracje o specyficznym wystroju stały się po prostu kolejnym rodzajem gastronomii, na którym można zarobić spore pieniądze. Zapraszamy na stronę https://www.expondo.pl/gastronomia/ po więcej informacji. 
 
Materiał Partnera
Vote it up
44
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!