Zafascynowana średniowieczem

Agnieszka Rogowska rekonstruuje historyczne stroje
 

Co Wam powie Agnieszka Rogowska

Z jakim kapitałem Pani startowała?
Około 30 tysięcy złotych, z czego prawie 12 tysięcy to dotacja z urzędu pracy.

Na co zostały przeznaczone te pieniądze?
Przede wszystkim na podstawowe materiały: len, igły, nici, owcze runo. Część poszła na opłatę lokalu wynajętego na pracownię i magazyn, bo w naszym gdańskim mieszkaniu zabrakło już miejsca. A że chcieliśmy otworzyć sklep internetowy, trzeba było kupić komputer. Z czasem okazało się, że stroje szyte ręcznie są za drogie dla wielu klientów, więc zainwestowaliśmy w maszyny krawieckie, a potem, z zysków, również w kuśnierskie do zszywania skóry z materiałem.

Czy postawiliście na profesjonalną reklamę?
Nasi klienci są naszą najlepszą reklamą. Rynek rycerski jest dość wąski, więc dobra opinia jednego klienta działa cuda. Pomagają nam też dobre komentarze na forach internetowych. Poza tym od lat jeździmy na różne imprezy, pokazujemy się w naszych wyrobach i prezentujemy to, co mamy do zaoferowania. Klienci mieli czas, żeby nas poznać, kupić coś niedrogiego i sprawdzić, a ponieważ się nie zawiedli – wracają.

Niedawno przenieśliście obie firmy do nowego lokalu.
Wynajęliśmy piękną pracownię w Pruszczu Gdańskim, a sami przenieśliśmy się do niedalekiego Juszkowa. Ale marzy nam się własny dom, w którym moglibyśmy prowadzić naszą produkcję.

A są inne marzenia związane z firmą?
Chcielibyśmy mieć bogatszą ofertę, która pozwoliłaby ubrać różnych rekonstruktorów od cesarstwa rzymskiego po współczesność.

Vote it up
1434
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!