Wyjątkowe ciastka

Teraz albo nigdy, pomyślała Caterina  i zrealizowała swoje marzenie, otwierając własną ciastkarnię

W maleńkiej kuchni Caterinę Tzorido, Greczynkę, ledwo widać zza stosu form do pieczenia. Pod oknami piętrzą się worki z mąką, duże butelki oliwy i opakowania. Caterina jedną ręką wsuwa pojemnik z tapenadą  do przepełnionej lodówki, a drugą przyciska telefon do ucha:
– Mamo, chyba nigdy sobie z tym nie poradzę!
Cztery lata wcześniej, upalnego  lata 2007 r., na zboczach góry  Pentelejkon rozszalał się pożar.  Caterina uczestniczyła wówczas  jako tłumaczka w pewnej konferencji.  W następnych dniach oglądała telewizję i widziała, jak z powodu „chciwości i zaniedbania”, których miała serdecznie dość, płonie jej kraj.  Marudną bierność Greków przez lata odczuwała jak kulę u nogi. Myślała, że jeśli nie wyjedzie teraz, to nigdy się na to nie zdecyduje.
– Chciałam wyjechać na północ, do kraju, gdzie ludzie faktycznie  robią to, co planują.
Kiedy zaczęła narzekać podczas rozmowy przez Skype’a z holenderskim znajomym, usłyszała od niego:
– W Holandii wszystko poza  pogodą jest w porządku.
Caterina zabrała książkę, którą miała przetłumaczyć i wyjechała  do Amsterdamu. Znalazła pracę jako niezależny tłumacz z angielskiego na grecki, szybko opanowała też mowę Holendrów. Ale ta pogoda...
Wiosną 2011 r. spędzała długie  ponure dni w małym pokoiku, zmagając się z tłumaczeniem. Tęskniła za słońcem i wracała myślami  do dawnego marzenia o własnym sklepiku z greckimi przysmakami.
– Kiedy zbliżały się moje 45. urodziny, uświadomiłam sobie, że nadszedł czas, aby się tym zająć.
Wymyśliła nazwę Olivity, nawiązującą do oliwy, tak charakterystycznej dla greckiej kuchni.  Jej sklep miał być wegetariański. Plany były wspaniałe... 
– Starałam się uzyskać pożyczkę w banku, ale jakiś robot przesłuchiwał mnie przez telefon w sprawie mojego planu biznesowego.
Bank odmówił pożyczki, ale  na szczęście rodzice byli gotowi  wesprzeć ją finansowo.
Przełomem okazało się jej  ciasto pomarańczowe. Jedna  z przyjaciółek Cateriny  poczęstowała nim swoją trenerkę pilates, której tak ono posmakowało, że zamówiła u Cateriny bufet dla 70 osób na otwarcie jej nowego studia fitness.
– Wszystko przygotowałam w mojej małej kuchni!
W kolejnych miesiącach Caterina z mozołem przemierzała miasto na rowerze, rozwożąc swoje ciastka,  ptysie i tapenadę na amsterdamskie bazary. Zdobyła grono wiernych klientów,  i nawiązała ważną znajomość.
– Znalazłam dostawcę oleju, który importował lekką oliwę z Lesbos, ważny składnik słodkich wypieków.
Teraz Caterina już nie jeździ rowerem. Z jej domu zniknęły 17-litrowe butle z olejem i formy. W swoim lśniącym sklepie Greczynka z dumą podaje ciasto  truskawkowe. Oprócz wypieków i tapenady oferuje też kawę, wino i oliwę.
– Dzięki Olivity pogodziłam się z Grecją. Byłam wściekła, ale ona wciąż jest w moim sercu. Przywiązana jestem zwłaszcza do dwóch rzeczy: języka i jedzenia.
Nie pracuje już jako tłumaczka.
– Gotowanie jest o wiele bardziej satysfakcjonujące. Odkryłam  to dzięki mojej nowej ojczyźnie.

Vote it up
529
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!