Wietnamska fotografka

Nguyen Phuong Thao, Wietnamka, znalazła w Czechach uznanie i swoją drugą ojczyznę

 

Niewielu z 60 tysięcy żyjących w Czechach Wietnamczyków jest tu znanych. Delikatna zawsze uśmiechnięta 40-letnia Nguyen Phuong Thao stanowi wyjątek. I choć większość Czechów nie potrafi wymówić jej imienia, zna je pół miliona osób.

Sławę zawdzięcza największej czeskiej gazecie DNES. Od 16 lat jej nazwisko pojawia się pod zdjęciami krajowych i zagranicznych celebrytów. Nguyen ma wielu fanów. W 2008 roku Lívia Klaus, żona prezydenta, otworzyła w galerii Josefa Sudka w Pradze wystawę jej portretów znanych osób.

Nguyen miała 18 lat, kiedy w 1990 roku przez przypadek znalazła się w Pradze.

– Dorastałam w komunistycznym kraju, więc chciałam poznać zachodnie społeczeństwa – wspomina. – Niestety, kraje Europy Zachodniej nie dawały nam tylu możliwości co Europy Wschodniej.

Mur berliński upadł, więc zgłosiła się na uniwersytet we Wschodnich Niemczech, by być bliżej Zachodu. Ale nie przyjęto jej. Zawiedziona złożyła dokumenty na uniwersytet Karola w Pradze w Czechosłowacji. Nie była jednak z tego zadowolona.
– To tata zachęcał mnie do tego, mówiąc, że to dobra uczelnia!

Nguyen miała problem z opanowaniem czeskiego. Na studiach dziennikarskich zakochała się w fotografice, która nie wymagała aż takich umiejętności językowych i pozwalała jej pracować samodzielnie. W 1995 roku, jeszcze na studiach, została zatrudniona w dzienniku DNES. Szybko zrozumiała, że w brutalnym świecie mediów oprócz wprawnego oka i biegłej znajomości techniki potrzebuje też wytrwałości, siły woli, cierpliwości i odwagi.

– Mam tylko 155 centymetrów wzrostu, więc nie dam rady przepychać się w tłumie fotoreporterów – mówi. – Nauczyłam się być pierwsza we właściwym miejscu i nie liczyć na przypadek.

Ta drobna dziewczyna musiała zmierzyć się także z rasistowskimi zniewagami.

– Ryzyko zawodowe – ucina ten temat. – Mój partner życiowy jest Czechem. Gdyby nie podobało mi się tu, nie zostałabym tak długo.

Choć dla siebie jest surowa, dla innych jest bardziej wyrozumiała.

– Najbardziej lubię fotografować zwykłych ludzi, codzienne sytuacje – mówi.

Zrobiła tysiące zdjęć. Ulubione – podczas ostatniej wizyty w domu rodzinnym – przedstawia troje dzieci na wierzchołku drzewa.

– Mama zawiozła mnie na wieś – wspomina. – Założyła fundację, która pomaga ubogim kobietom otworzyć firmę i uczy je zarządzać finansami.

Nguyen tęskni za ojczyzną.
– Co roku w styczniu jeżdżę do rodziny i zostaję tam miesiąc.

Powrót do Wietnamu znacznie ułatwiłby jej życie. Obecnie ten kraj oferuje jej rówieśnikom wyższy standard życia niż może oczekiwać od państwa czeskiego.

– Od 18 lat jesteśmy razem z Davidem i choć nie mamy dzieci, to jest mi zdecydowanie łatwiej dostosować się do realiów jego kraju, niż jemu byłoby przenieść się do Wietnamu.

Prawdziwa miłość wciąż jeszcze istnieje.

I to jest dobra wiadomość również dla Czechów, gdyż czarująca fotografka zorganizowała ostatnio dwie aukcje charytatywne, na których sprzedała zdjęcia sław, zyskując w ten sposób 65 tysięcy euro dla czeskich domów dziecka.


NGUYEN PHUONG THAO


Urodzona:
w 1972 roku w Hanoi, Wietnam
Miejsce zamieszkania: Praga, Czechy
Osiągnięcia: wystawy; dwie aukcje charytatywne, na których niezwykłe portrety znanych osób z dziećmi z domu dziecka zostały sprzedane za 65 tysięcy euro; nagrody
w prestiżowym konkursie Czech Press Photo
Cel: robić dobre zdjęcia jeszcze co najmniej 20 lat

Vote it up
154
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!