7 zasad, które pomogą uratować życie

Nieprzestrzeganie ustalonej terapii zagraża życiu i kosztuje miliardy – służbę zdrowia i samych pacjentów. Co robić?
 

Zasada 5: lekarzowi mówię prawdę
W ankiecie portalu dla lekarzy esculap.pl zaledwie 4 proc. respondentów odpowiedziało, że ich pacjenci nigdy nie kłamią. Rzadko mijający się z prawdą chorzy zdarzają się co siódmemu lekarzowi. Pozostałym często (48 proc.) lub bardzo często (29 proc.).

Z komentarzy lekarzy, którzy odpowiedzieli na ankietę, wynika, że pacjenci, którzy kłamią po to, by wyłudzić zwolnienie, wcale nie są plagą. Większość jednak nie mówi prawdy w temacie przyjmowania leków.

Pewien pediatra twierdzi, że oszukują go rodzice, gdy uważają, że mogli w jakiś sposób zaszkodzić swemu dziecku, zaś internistka opowiada, że pacjenci wpisują lepsze wyniki glikemii w swoich dzienniczkach, żebym nie stawiała większych wymagań dietetycznych.

Jedni chorzy kłamią z premedytacją, inni nie rozumieją albo nie słuchają pytań lub pomijają informacje, które wydają im się nieistotne, a są ważne dla ustalenia terapii – przebyte choroby, hospitalizacje, przyjmowane leki, witaminy czy zioła. Nie biorą pod uwagę, że im więcej leków, tym większe ryzyko niekorzystnych interakcji między nimi, a więc nowych powikłań.

Niektórzy nie mówią lekarzowi prawdy, bo wstydzą się, że nie stać ich na leki. To niemała grupa – połowa badanych przez Pentor przyznała, że przerywa kurację (bądź nie wykupuje leku), bo jest za drogi. Trzeba schować wstyd do kieszeni i uświadomić sobie, że lekarz wypisujący receptę ma obowiązek znaleźć tańszy lek, że to on może podrzucić inne rozwiązanie. Ale jeśli nie wie, w czym tkwi problemem, nie znajdzie wyjścia.

Lekarz, który nie zna prawdy, działa po omacku. Zmienia leki, zwiększa dawki, zleca nowe, kosztowne, czasem inwazyjne i niebezpieczne badania... Błędne koło, z którego nikt nie potrafi znaleźć wyjścia.

Rada: Mów prawdę. I tę, że brak Ci funduszy, i tę, że brak Ci silnej woli. Pomożesz sobie i lekarzowi. Jeśli pijesz zioła, łykasz leki nasenne, Twoja mama miała raka albo męczysz się, wchodząc po schodach, powiedz o tym. To lekarz ocenia przydatność informacji, nie Ty.


Zasada 6: słucham jednego, nie pięciu

Zasięgnięcie opinii drugiego specjalisty to dobra praktyka. Ale nie wtedy, kiedy jedynym celem jest sprawdzenie kompetencji lekarzy, którym z zasady się nie ufa. W efekcie chory zaczyna jedną kurację po drugiej, dowolnie je modyfikuje i żadnej nie kończy – skutki mogą być przykre.

Spotkało to Barbarę, nauczycielkę z Krakowa, która nie mogąc się uporać z bólami kręgosłupa, szukała pomocy jednocześnie u dwóch lekarzy. Wykupiła wszystkie zapisane przez nich leki. Nie chcąc, by ból i drętwienie ręki przeszkadzały jej w prowadzeniu ważnej lekcji, łyknęła rano dwa leki o innych nazwach, oba rozkurczające mięśnie, każdy od innego lekarza. Na lekcji rzeczywiście nie czuła bólu, ale skutki kompromitacji czuje do dziś, bo zachowywała się, jakby była pijana.

– Uczniowie wiedzieli, że to przez leki, nie pachniało ode mnie alkoholem – wspomina. – Ale pamiętają. Swoim osłabionym autorytetem zapłaciłam za naukę bycia odpowiedzialnym pacjentem i tego, by bardziej ufać lekarzom.

Co 10. przewlekle chory pacjent nie ufa środowisku medycznemu, co ma zasadniczy wpływ na powodzenie terapii. Nie przestrzega się zaleceń, jeśli nie ma się zaufania, zauważa profesor Gaciąg. Można zrozumieć powody tej nieufności, ale leczenie się u kilku specjalistów naraz, a tym bardziej słuchanie „Goździkowej” czy anonimowych internautów, jest złym rozwiązaniem.

Rada: Powiedz swemu lekarzowi, jakie masz wątpliwości, nie ukrywaj, że zasięgasz opinii innego specjalisty, jakie masz informacje z internetu. A jeśli nie uda się Wam porozumieć, wzajemnie zaufać, poszukaj innego specjalisty. To nie jest łatwe, ale dla swego zdrowia warto się natrudzić.

Vote it up
2415
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!