Udar. Liczy się każda minuta

Rozpoznaj sygnały tej choroby i wzywaj pogotowie

Przed południem, w środę, 10 lipca tego roku, Ewa Kłyś* z Warszawy usiadła przy stoliku w swojej kuchni. Chciała się napić kefiru, który właśnie wyjęła z lodówki. Ale kiedy zaczęła pić, poczuła, że z prawego kącika ust wylewa się jej strużka płynu. Nie mogła go przełknąć. Pomyślała, że się zachłysnęła i że to zaraz przejdzie.Znajoma, która akurat była u niej, z zawodu lekarka, uważnie ją obserwowała. Pani Ewa zaczęła bardzo niewyraźnie mówić, a jej twarz z prawej strony lekko się wykrzywiła. Kiedy znajoma chciała dzwonić po pogotowie, ona protestowała: „Ale po co? Nie potrzeba”.
„To jest udar”, stwierdziła znajoma, która rozpoznała jego objawy. Nie miała wątpliwości. Zadzwoniła po karetkę.

Wiedziała, że 74-letnia samotnie mieszkająca pani Ewa 3 lata temu miała już prawostronny udar.
Pogotowie przyjechało po 10 min i zabrało Ewę Kłyś do pobliskiej Kliniki Neurologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii przy ulicy Sobieskiego.

Większość ludzi wciąż nie potrafi rozpoznać sygnałów ostrzegawczych świadczących o udarze – świadomość tego zagrożenia jest w Polsce bardzo niska. Co roku na udar w naszym kraju zapada ok. 70 tys. osób, 30% z nich umiera w ciągu roku, a połowa wymaga stałej pomocy.

Na świecie udar to trzecia przyczyna zgonów i główny powód niesprawności osób powyżej 40. roku życia. Szacuje się, że w Europie jest on odpowiedzialny za ok. 1,3 mln zgonów rocznie. Unia Europejska przewiduje, że na skutek starzenia się społeczeństw na całym kontynencie ich liczba wzrośnie w 2025 r. do 1,5 mln.

– Ta epidemia już trwa, więc musimy działać błyskawicznie, by uniknąć sytuacji kryzysowej – oceniają autorzy raportu europejskiej organizacji Action for Stroke Prevention [akcja zapobiegania udarom] opublikowanego w grudniu 2012 r.

Około 85% wszystkich przypadków udaru to udary niedokrwienne polegające na zablokowaniu tętnicy i zatrzymaniu dopływu krwi do mózgu. Pozostałe 15% ma charakter krwotoczny i jest rezultatem pęknięcia słabego lub uszkodzonego naczynia krwionośnego w mózgu lub tętniaka mózgu. Wynaczyniona krew powoduje uszkodzenia mózgu. Przyczyną tego typu udaru najczęściej są zmiany w naczyniach wywołane wysokim ciśnieniem krwi lub nieprawidłowa budowa naczyń (najczęściej wrodzona).

Bez względu na rodzaj udaru jego objawy przychodzą nagle i są bardzo wyraźne. Organizacje walczące z udarem na całym świecie zalecają, by społeczeństwo znało przynajmniej trzy jego podstawowe objawy: porażenie mięśni twarzy, niedowład ręki i problemy z wypowiadaniem słów. Często występuje opadanie kącika ust po jednej stronie, szczególnie, kiedy pacjent próbuje się uśmiechnąć. Chory nie może prawidłowo wypowiadać słów lub ich nie rozumie. Ręka (a często i noga) są osłabione lub w ogóle nie można nimi poruszać. W przypadku zauważenia takich objawów należy bezzwłocznie wezwać pogotowie, ponieważ liczy się każda minuta.

Poza tymi głównymi objawami występują też inne oznaki, które, jeśli pojawiają się nagle, mogą świadczyć o udarze. Należy do nich brak czucia lub niedowład nogi, problem z widzeniem jednym lub obojgiem oczu, trudności w chodzeniu, brak koordynacji, nudności, bóle żołądka i silne bóle głowy bez znanej przyczyny.

– Bardzo ważne jest, aby każdy potrafił rozpoznać te sygnały ostrzegawcze i jak najszybciej wezwał pogotowie – mówi Sebastian Szyper, fizjoterapeuta, prezes Stowarzyszenia Udarowcy – Liczy się Wsparcie.

W izbie przyjęć lekarz dokładnie wypytał panią Ewę o to, co się stało. Zrobiono jej też podstawowe badania oraz tomografię komputerową, która nie wykazała żadnego ogniska zapalnego. Neurolog uznał, że należy zastosować lek najskuteczniejszy w leczeniu udaru niedokrwiennego – tkankowy aktywator plazminogenu (rt-PA), stosowany w Polsce od 2003 r. W ciągu niecałych 2 godz. podano go jej w kroplówce.

– Zaraz po jej odłączeniu mówiłam już o wiele bardziej zrozumiale, a na drugi dzień, gdy odwiedził mnie syn, zupełnie normalnie – opowiada Ewa Kłyś. – Lekarze byli zaskoczeni, że tak ładnie cofnęły się skutki udaru. Ja też byłam zdumiona, bo łatwiej mi było mówić niż po pierwszym udarze, ale wtedy nie podawano mi tego leku. Ten pierwszy udar na szczęście nie zostawił żadnego niedowładu. Miałam tylko trochę kłopotów z mową i przez 2 miesiące musiałam chodzić na rehabilitację. Teraz po dwóch dobach na oddziale udarowym ze ścisłym nadzorem przez 10 dni pozostałam jeszcze w szpitalu. A potem wypisano mnie do domu.

W leczeniu niedokrwiennego udaru czas ma decydujące znaczenie, bo im szybciej pacjentowi zostanie podany tkankowy aktywator plazminogenu (rt-PA), związek rozpuszczający materiał zakrzepowy w naczyniu, tym szybciej utleniona krew zacznie znów dopływać do mózgu, ograniczając zakres uszkodzeń. Jednak i w przypadku krwotoku reakcja musi być szybka. Odpowiednie leczenie (np. obniżenie ciśnienia krwi) lub zamknięcie tętniaka może zapobiec dalszemu wynaczynianiu krwi.

Od stycznia tego roku lekarzom zalecano, aby zastosować rt-PA w ciągu 4,5 godz. od wystąpienia pierwszych objawów udaru. W tym czasie szanse pacjenta na pełen lub niemal pełen powrót do zdrowia są ok. 30% większe. Lekarze starają się, by lek podany był jak najszybciej. Ten pośpiech znany jest od lat, ale został szczególnie podkreślony w ostatnich zaleceniach American Stroke Association (Amerykańskie Towarzystwo Walki z Udarami).

– Każda minuta działania rt-PA podanego przed upływem 4,5 godz. potencjalnie oznacza uratowanie 2 mln neuronów, czyli komórek nerwowych mózgu – wyjaśnia prof. dr hab. Anna Członkowska, kierownik II Kliniki Neurologicznej Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. – Jeden na czterech pacjentów, którym ten lek podano do godziny, wychodzi z udaru bez szwanku. Jeśli chorych z udarem leczy się tą metodą w ciągu 4,5 godz., proporcje te wynoszą 1:20, ale stan innych chorych też się poprawia.

W Polsce, jak i wielu innych krajach, zalecane jest, aby udar leczony był w specjalnie wydzielonej części oddziału neurologicznego – czyli w oddziale/poddziale udarowym. Jest ich obecnie ok. 150. Szpitale w dużych ośrodkach często mają specjalny oddział leczenia udarów. Jego obsadę stanowią neurolodzy przeszkoleni w leczeniu ostrych udarów, pielęgniarki, radiolog i wielu innych lekarzy współpracujących z oddziałem (interniści, kardiolodzy, neurochirurdzy). Stosują oni tomografię komputerową i/lub obrazowanie metodą rezonansu magnetycznego, badania krwi oraz procedury oceny klinicznej w celu ustalenia, czy pacjent rzeczywiście miał udar.

W ciągu ostatnich 10 lat pojawiło się wiele nowych terapii endowaskularnych przeprowadzanych za pomocą mikrocewników, ale żadna nie okazała się na razie skuteczniejsza niż tradycyjna terapia podawanym dożylnie rt-PA. Od 4 lat w Polsce każdy szpital może dostać od NFZ pokrycie kosztów leczenia tym lekiem. Jednak, choć jest on bardzo skuteczny, pacjenci wymagają starannej obserwacji, a później badań kontrolnych pod kątem krwotoków, które bywają efektem niepożądanym terapii.

Vote it up
1097
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!