Uczucie szczęścia pozwala żyć dłużej

Według badań osoby, które określają swoje życie jako „radosne” lub „szczęśliwe” mogą żyć nawet o kilkanaście lat dłużej
 

Czy pamiętasz, kiedy ostatnio czułeś się beztrosko lub miałeś złamane serce? Wszystkie nasze emocje – od miłości po samotność, od szczęścia do nienawiści – wpływają nie tylko na to, jak postrzegamy świat, ale także na to, jak długo będziemy na nim żyli.

Badania prowadzone przez 15 lat na grupie 678 zakonnic mieszkających i nauczających w Stanach Zjednoczonych wykazały, że te spośród nich, które opisując swoje życie w listach i pamiętnikach najczęściej używały pozytywnych określeń, takich jak „szczęście”, „radość”, „miłość” i „zadowolenie”, żyły nawet o 10 lat dłużej niż te, które rzadziej wyrażały pozytywne emocje.

Podsumowując te badania, naukowcy stwierdzili, że pozytywne uczucia działają jak biologiczna tarcza przeciw codziennym stresom, które – jeśli się im nie przeciwstawi – prowadzą do nadciśnienia, chorób serca i innych dolegliwości. Z kolei holenderskie badania na grupie ponad 1000 osób w wieku od 65 do 85 lat wykazały, że po upływie 10 lat w grupie optymistów ryzyko śmierci, niezależnie od jej przyczyny, było o 55 proc. niższe w porównaniu z grupą pesymistów i o 23 proc. niższe, jeśli przyczyną zgonu była choroba układu sercowo-naczyniowego.

Holenderscy naukowcy przypuszczają, że lepsze wskaźniki przeżywalności u optymistów mogą być spowodowane zdrowszym stylem życia, na przykład niepaleniem papierosów, dbałością o dobrą sylwetkę, wykonywaniem ćwiczeń fizycznych, a także skuteczniejszym stawianiem czoła trudnym sytuacjom.

Poczucie szczęścia pomaga żyć dłużej nawet osobom chorym na serce. Przez 11 lat amerykańscy uczeni monitorowali emocje i zdrowie 866 mężczyzn i kobiet (w wieku średnio 60 lat), którzy zostali poddani cewnikowaniu serca. Ci, którzy w ankietach zaznaczali najczęściej sformułowania „skłonność do śmiechu” lub „beztroska”, mieli w porównaniu z tymi, których odpowiedzi były mniej optymistyczne, o 20 proc. mniejsze prawdopodobieństwo przedwczesnej śmierci.

Typ A – choleryk
Tak jak pozytywne emocje mogą wydłużać życie, negatywne odnoszą przeciwny skutek. Gniew, zniecierpliwienie i wrogość znacznie zwiększają ryzyko chorób serca. Naukowcy twierdzą, że istnieje związek między poziomem trójglicerydów we krwi a typem osobowości. W przeprowadzonym w Edynburgu badaniu tętnic grupa 1592 mężczyzn i kobiet pomiędzy 55 a 74 rokiem życia została poddana testom osobowości i pomiarom poziomu lipidów we krwi. Ci, u których poziom trójglicerydów we krwi był wyższy, zwłaszcza mężczyźni, częściej wykazywali wrogie i despotyczne zachowania. Typ A osobowości był związany z wyższym ryzykiem zachorowania na miażdżycę naczyń obwodowych oraz chromanie przestankowe, które jest objawem miażdżycy zarostowej tętnic kończyn dolnych.

Z kolei trwające siedem lat amerykańskie badania przeprowadzone na grupie 1300 mężczyzn ujawniły, że ci z badanych, którzy wykazywali wysoki poziom agresji, trzy razy bardziej narażeni byli na bóle w klatce piersiowej, zawał serca lub obie te choroby jednocześnie niż mężczyźni o łagodnym usposobieniu.

Co sprawia, że agresja jest szkodliwa? Kiedy jesteś wściekły, robisz się czerwony, trzęsą ci się ręce, napinasz mięśnie. Naczynia zaopatrujące serce w krew zaciskają się. Krew staje się bardziej lepka, przez co łatwiej tworzą się skrzepliny. Poziom cukru we krwi gwałtownie rośnie, fala adrenaliny powoduje nagły wzrost częstości bicia serca. Częste powtarzanie takiego cyklu i pojawiające się z tego powodu fizyczne wyczerpanie powoduje podwyższenie poziomu homocysteiny i cholesterolu, nadciśnienie tętnicze i w rezultacie chorobę serca.

W podobny sposób sercu zagraża nastrój depresyjny. Zależność, jaka istnieje między depresją a chorobami naczyń krwionośnych, działa także w drugą stronę – czyli choroby układu naczyniowego mogą zwiększać ryzyko depresji. Potwierdzają to angielscy naukowcy, którzy udowodnili, że leczenie środkami przeciwdepresyjnymi zmniejsza ryzyko chorób naczyniowych.


Postaw na szczęście
Dlaczego wśród nas jest tak wielu smutnych i gniewnych ludzi? Nie ma wątpliwości, że rodzimy się z określonym typem osobowości. W ciągu życia uczymy się jednak bardzo wielu reakcji na otaczający świat. Większość z nas ma do czynienia z tymi samymi ponurymi nagłówkami w gazetach, comiesięcznymi spłatami kredytu, codziennymi korkami na ulicach.

Niektórzy ludzie nie przejmują się tego typu sprawami i idą przez życie z uśmiechem. Inni natomiast biorą wszystko do siebie i złoszczą się na niesprawiedliwy los. Od ciebie tylko zależy, którą z tych możliwości wybierzesz. Nic, poza tobą samym, nie może cię rozgniewać.

Oczywiście nie możesz diametralnie zmienić swojej osobowości po to, żeby chronić serce. Jesteś, jaki jesteś. Jednak gdy znajdziesz się w sytuacji budzącej silne emocje, postaraj się zatrzymać na chwilę, zanim zareagujesz w typowy dla siebie sposób.

Zastanów się, co możesz zrobić i zareaguj bardziej pozytywnie. Życie jest o wiele lżejsze, gdy naszą twarz zdobi uśmiech, a nie zmarszczone brwi. Porzucenie gniewu jest o wiele łatwiejsze niż ci się wydaje. A oto kilka sposobów na to, jak poprawić codzienny nastrój i zdrowie serca.


Wyrzuć to z siebie
Badania wykazały, że u osób, które tłumiły złość, prawdopodobieństwo choroby wieńcowej rosło o 75 proc. w porównaniu z badanymi, którzy dawali upust swoim frustracjom. Gdy następnym razem, wpadniesz w złość, wyżal się przyjacielowi.

Vote it up
1172
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!