Spawacz zakłada muzeum broni

Wierny dziecięcej fascynacji Stanisław Gabryś stworzył własne muzeum
 

Co Wam powie Stanisław Gabryś

Pana biznes to przede wszystkim pasja, w dodatku pochłaniająca mnóstwo czasu. Czy ma Pan wsparcie rodziny?
- Żona czasem narzeka, że czasu nie mam i dla niej, i by pomóc w domu. Ale wie, że muzeum to jest coś, o czym zawsze marzyłem, co sprawia, że jestem szczęśliwy. Dlatego wspiera mnie. Kiedyś powiedziała, że nie chce tylko, bym do tego biznesu dokładał. I tego się trzymam.

Czy pieniądze są dla Pana ważne?

- Tak, bo pozwalają spełniać kolejne marzenia. Dlatego każde zarobione dzięki muzeum pieniądze inwestuję... w muzeum. Jest jednak coś ważniejszego od pieniędzy. Praca, która sprawia przyjemność, która jest równocześnie pasją. To bezcenne.

Czy bez wsparcia oraz pomocy innych da się prowadzić biznes?

- Nie wiem, czy w ogóle się da, ale ja bym sobie nie poradził bez ich życzliwości. To dzięki niej i dostrzeganiu mojej pasji otrzymuję kolejne eksponaty, znajduję chętnych, którzy pomagają mi w transporcie czołgów czy samolotów. Tak wielu młodych ludzi bezinteresownie pomaga mi w pracy. Oprowadzają zwiedzających po wnętrzach, zajmują się czyszczeniem eksponatów. To budujące, że są wśród dzisiejszej młodzieży ludzie zafascynowani historią naszego kraju.

Vote it up
1582
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!