Sieć, nastolatki i seks

Bezpieczny internet
 

Jacob, refleksyjny, utalentowany artystycznie 16-latek z Rotebro pod Sztokholmem, po raz pierwszy wszedł na stronę pornograficzną dwa lata temu. Wszyscy w szkole o niej mówili – albo że śmieszna, albo że szokująca, dziwaczna albo że to ohyda.

Kiedy wrócił po lekcjach do domu, zamknął się w swoim pokoju, włączył komputer i wpisał adres do wyszukiwarki. Niemal natychmiast zobaczył na ekranie mnóstwo możliwości: anal, oral, lesbijki, stare i grube, młode, włochate, czarne, blondynki, cycate, filmiki z przemocą obiecujące: „Prawdziwe tortury, prawdziwy ból, prawdziwe łzy”. Były nawet pornosy rysunkowe inspirowane japońską mangą, gdzie „Laski o wielkich oczach zrobią wszystko, czego nigdy nie zrobi twoja żona”. Jacob nie wiedział, co wybrać.

– To było mocne – mówi. – Tak jakbym mógł mieć wszystko.

Rodzice nie mogą być naiwni, ostrzega Ramber Delver. Nie powinni łudzić się, że ich synowie i córki nie wiedzą o takich stronach, bo najprawdopodobniej wiedzą.
Trzeba uznać to za nową normę – inicjacja w sieci.

Jeśli wziąć pod uwagę, jak internet zmienił sposób uczenia się młodych ludzi, to jego znaczenie w edukacji seksualnej nie powinno dziwić. Tym bardziej, że seks ciągle należy do wstydliwych tematów, których dorośli starają się unikać. Tak łatwo wejść do internetu i znaleźć odpowiedź na swoje pytania, zaspokoić ciekawość, mniej lub bardziej lubieżną.

Dla Jennifer, rozsądnej 16-latki z Eindhoven z południa Holandii, internet nigdy nie był miejscem, które traktowałaby jako bazę danych o seksie, gdzie sięga się, aby znaleźć odpowiedzi na pytania nurtujące ją i jej koleżanki albo po wyjaśnienie, co to jest wibrator czy seks oralny.

Jennifer wznosi oczy do nieba i wzdycha z politowaniem, kiedy widzi w internecie wpisy dziewczyn, które boją się, że stracą chłopaków, jeśli nie zgodzą się na seks. Ten sposób myślenia udzielił się i jej koleżankom.

– One uważają, że trzeba to robić, żeby utrzymać przy sobie chłopaka. Jestem jedyną, która ma chłopaka od dwóch lat, ale nie czuje się jeszcze gotowa na seks. Moje przyjaciółki nie chcą w to uwierzyć – mówi Jennifer.

Już 10-latki, a nawet jeszcze młodsze dzieci mogą trafić w sieci na treści seksualne. A zainteresowanie dzieci tą tematyką zwiększa jeszcze lektura popularnych magazynów dla młodzieży, które o tych sprawach piszą zadziwiająco dużo. Mimo to tylko w niewielu krajach europejskich edukacja seksualna w szkole podstawowej jest obowiązkowa. Różne jest też przygotowanie nauczycieli, nie zawsze mają za sobą odpowiednie studia czy kursy. Dlatego to my, rodzice i wychowawcy, powinniśmy rozmawiać z dziećmi o seksie, kiedy tylko one są na to gotowe, aby w tej sferze czuły się bezpiecznie.

– Ważne, by mieć z dziećmi dobry kontakt – podkreśla Gisela Priebe, jedna z autorek szwedzkiego badania na temat edukacji seksualnej. – Cokolwiek by dziecko zrobiło. Trzeba przekonać je, że może powiedzieć nam o wszystkim, nawet o tym, co pewnie wcale się nam nie spodoba.

Sanderijn Van der Doef, holenderska psycholog i autorka popularnych podręczników na temat seksu przeznaczonych dla najmłodszych, podkreśla, że rodzice i nauczyciele muszą sami orientować się w dobrych i złych stronach internetu, zanim podejmą rozmowę z dziećmi na temat uczuć i cielesności, prokreacji i znaczenia godności własnej, szacunku do siebie samego.

– Chodzi o to, by nauczyć je komunikowania się i szukania pomocy – mówi Van der Doef. – Zacznijcie wcześnie, by wiedziały, że rozmowa o seksie ze starszymi nie jest zakazana.

W internecie są też strony, które w prosty i jasny sposób przedstawiają podstawy seksu i seksualności. Jak na przykład sense.info w Holandii.
W Polsce można wziąć pod uwagę to, co proponują takie strony jak: e-nastolatki, apostol.pl, 4teens.pl, we-dwoje.pl albo poszkole.pl.

– Warto wskazać dzieciom zdrowe opcje, bo one i tak będą szukać wiedzy w internecie – podkreśla Van der Doef.
 

Vote it up
1967
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!