Ratuj się supermenie!

Panowie, by żyć dłużej, muszą zmienić podejście do swojego organizmu, badać się profilaktycznie i nauczyć się chorować

Prostatę obchodziłem dookoła. Nie zajrzałem nawet do internetu. Bardziej niż raka bałem się na wakacjach rekina – przyznaje reżyser Krzysztof Krauze, u którego w 2006 roku wykryto raka prostaty. Po operacji i radioterapii uznał sprawę za załatwioną i żył jakby nigdy nic się nie stało. Ale po 3 latach rak znów zaatakował.

Nie doceniłem przeciwnika – pisze w swym „Antyrakowym dekalogu” adresowanym do tych, którzy zachorowali.

Krauze jest jednym z 8 tysięcy Polaków, u których rocznie rozpoznaje się raka prostaty. Często przypadkiem.

Jak wiele z tych osób nie wziął pod uwagę, że jego życie jest naprawdę zagrożone i trzeba działać. Jak to możliwe, że świetnemu reżyserowi zabrakło wyobraźni? Wiedzy człowiekowi wykształconemu, bywałemu w świecie? Dlaczego ryzykował życie?

Bo to mężczyzna. A mężczyzna z natury mało dba o zdrowie i jest trudnym pacjentem, co przy niedomagającej służbie zdrowia bywa zabójczą mieszanką. Statystyki alarmują: Polacy żyją kilka lat krócej niż panowie w większości krajów Europy – ich średnia życia wynosi 71,5 roku. W dodatku przez ostatnie 40 lat o 25 proc. wzrosła śmiertelność wśród mężczyzn w wieku od 45 do 54 lat – odchodzą pokonani przez choroby, których mogli uniknąć lub wykryć je wcześnie i wyleczyć.
Warto wiedzieć, jakich błędów panowie muszą unikać, aby zadbać o kondycję i żyć dłużej.

Ryzyko we krwi, czyli styl życia

Niezależnie od wieku każdy facet chce być „prawdziwym mężczyzną”. Co oznacza, że powinien przynajmniej od czasu do czasu pokazywać, że nie tylko nie dba o zdrowie, ale chwalić się tym, że robi coś, co dla jego zdrowia jest ryzykowne, a nawet wręcz szkodliwe – stawia diagnozę na swoim blogu psycholog profesor Jerzy Mellibruda.

W więc pali, pije, tyje i unika aktywności fizycznej. Co jest najgorsze?

Światowa Organizacja Zdrowia odpowiada: papierosy. Analizując dane z 30 krajów Europy, naukowcy uznali, że to one są główną przyczyną nadumieralności mężczyzn. Nie, jak sądzono geny, ale papierosy odpowiadają za 3/5 różnicy w długości życia kobiet i mężczyzn. Za 1/5 odpowiada alkohol. To pasuje do obrazka znad Wisły? Tak!

Choć powoli rzucamy nałóg, nadal pali co trzeci mężczyzna w Polsce. Profesor Witold Zatoński powtarza: palenie jest jak gra w rosyjską ruletkę: żaden z uczestników nie jest bezpieczny. Wśród przegrywających życie panów 30–50-letnich co drugi to ofiara palenia. To ono jest przyczyną większości zgonów na zawał, udar mózgu, raka płuc
i oskrzeli. Instytut Onkologii w Warszawie szacuje, że 40 proc. nałogowych palaczy umrze przed 65. rokiem życia.

Wódka też zabija. Statystyczny Polak wypija rocznie 13,3 litra czystego alkoholu, ponad 2 razy więcej niż wynosi światowa średnia. Pan pije zwykle więcej niż pani. I ryzykowniej!

– Pięćdziesiątkę wódki codziennie, albo od razu pół litra na koniec tygodnia – mówi doktor Piotr Szukalski, adiunkt Katedry Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej Uniwersytetu Łódzkiego. – Bo w weekend, po 5 dniach tyrania, musi być „zwał”, jak w powieści Shutego.

W paryskim Assistance Publique Hopitaux dowiedziono, że pijący w ten sposób mają 3,5 raza większe ryzyko raka trzustki niż pijący umiarkowanie (4 drinki dziennie, czyli ok 100 g wódki, 200 ml wina lub 400 ml piwa, najwyżej 5 razy w tygodniu). Kobiet tak „imprezujących” jest, zdaniem francuskich badaczy, za mało, by wysnuć wnioski.

Do grzechów z gatunku „tryb życia” dopiszmy panom złą dietę i brak ruchu, a co za tym idzie otyłość – która o 10 proc. zwiększa ryzyko zawału czy udaru, a cukrzycy 30–40-krotnie.

Mężczyźni tyją bardziej niż kobiety. Statystyczny Polak ma spory brzuszek i bardzo mało się rusza.

Prezes Polskiego Towarzystwa Badań nad Otyłością profesor Barbara Zahorska-Markiewicz pół żartem, pół serio tłumaczy, że nadwaga panom nie przeszkadza, bo pod garniturem łatwiej ukryć fałdy tłuszczu niż pod suknią.

– A otyłość nawet bardziej im szkodzi niż kobietom – mówi i na pociechę dodaje: – Za to jak już mężczyzna weźmie się za odchudzanie (zwykle robi to za radą lekarza), zrzuca kilogramy szybciej i skuteczniej niż kobieta.

Niestety niechętnie z kolei wstaje z kanapy. Co trzeci Polak przyznaje w sondażach, że „nigdy nie wykonuje ćwiczeń fizycznych trwających przynajmniej 30 minut bez przerwy”.

– Wystarczy być aktywnym 2 razy w tygodniu w sumie przez 1,5 godziny – przypomina profesor Wojciech Drygas z Instytutu Kardiologii w Aninie. – Już ta minimalna dawka ruchu sprawia, że na przykład ryzyko choroby niedokrwiennej serca zmniejsza się w granicach 30–50 proc.

Spada też ryzyko innych chorób, np. osteoporozy. Sądząc, że to „babska” przypadłość, panowie żyją w błogiej nieświadomości, bo im też ona grozi.

Męka psychiczna, czyli badania

Czy popełniając te grzechy, mężczyzna zdaje sobie sprawę, że ryzykuje?

– Od czasu do czasu nachodzi go taka refleksja – mówi profesor Krzysztof Kula, szef Katedry Andrologii i Endokrynologii Płodności Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. – Czuje, że prawdopodobnie się zabija, ale odrzuca tę myśl od siebie. Bo mężczyzna, w przeciwieństwie do kobiety, nastawiony jest na realizację celów zewnętrznych. Jego nie interesuje funkcjonowanie własnego organizmu.

Jak może, unika więc badań profilaktycznych. Chyba że ktoś go zmusi.

– Lekarz medycyny pracy wysłał mnie do kardiologa, bo wykrył nadciśnienie i wysoki cholesterol – opowiada 59-letni Jerzy z Warszawy. – Nie poszedłem, bo czułem się dobrze. Zawał dopadł mnie po 3 latach. Teraz też do lekarzy, poza kardiologiem, nie chodzę.

Jak mówi prof. Kula – typowy facet.

– Troszeczkę arogancji, troszeczkę zapomnienia, troszeczkę odrzucenia od siebie myśli o zagrożeniach.

Rok po zawale („Jeszcze miałem śmierć w oczach”) pan Jerzy przeczytał, że na raka jelita grubego zapada co roku 12 tysięcy Polaków, a ludzie nie robią badań profilaktycznych. Zdziwiło go, że niemal 3/4 uważa tę chorobę za wstydliwą. Ja się nie wstydzę, stwierdził i wyruszył do przychodni z próbką stolca, by zrobić test na krew utajoną.

– Rejestratorki głośno powtarzały, co przyniosłem, ganiły, że bez skierowania, a internistka wypytywała, czy mam kłopoty z erekcją.
Był oburzony. A lekarka pytała o erekcję, bo to wiąże się z chorobą wieńcową. Faceci jednak nie znoszą poruszać tych tematów. I tego są uczeni.

– Bywa, że kiedy pediatra podczas wypełniania kwestionariusza oceny zdrowia 16-latka chce chłopakowi zbadać jądra, rodzice ostro protestują – opowiada dr n. med. Wojciech Rogowski, szef urologii szpitala MSWiA w Warszawie i Rady Fundacji „Wygrajmy zdrowie”. – Znam przypadek oskarżenia o molestowanie!

Nic dziwnego, że panowie unikają urologa, androloga i seksuologa.

Niektórzy wstydzą się nawet siebie – w sondażu internetowym na pytanie „Czy badasz co miesiąc jądra?” aż 10 proc. odpowiedziało „sam taki pomysł mnie krępuje”, 21 proc. – „i bez tego zauważę zmiany”. Tylko 18 proc. przyznało, że postępuje zgodnie z radami lekarzy i raz w miesiącu robi z jądrami to, co kobiety robić powinny z piersiami – samodzielnie je bada, szukając guzków i zgrubień.

Vote it up
1537
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!