Polak Polakowi

Natalia Rajewska wskazuje drogę swoim rodakom emigrantom
 

W kwietniu 2011 roku 21-letnia Natalia Rajewska czekała w Hadze na tramwaj. Przypatrywał się jej jakiś nastolatek. Nagle spytał, czy da mu swój numer telefonu.
– Nie, to raczej niemożliwe! – odpowiedziała zaskoczona.

Chłopak poznał jej obcy akcent, wpadł w furię i wyzwał ją od polskich szumowin.
– Wracaj do swojego kraju! – wrzeszczał.
Na szczęście szybko przyjechał tramwaj.
– Dyskryminacja jest częścią mojego życia– wzdycha Natalia.– Polacy mają w Holandii kiepską opinię. Częściowo sami są sobie winni: wielu chodzi zaniedbanych, pije, sprawia kłopoty. W Polsce tak się nie zachowują!

W Holandii mieszka około 150 tysięcy Polaków. Większość pracuje w rolnictwie i na budowach. W 2005 roku Natalia przeprowadziła się z mamą z Gorzowa Wielkopolskiego do Holandii, dokąd wcześniej wyemigrował jej ojciec, który znalazł pracę w firmie zajmującej się wycinką drzew.
– Ciężko było się zadomowić – wspomina Natalia, studentka międzynarodowego biznesu.
Pokój w Hadze udało się jej znaleźć dopiero, gdy użyła fałszywego holenderskiego nazwiska Nathalie van Beek.
–Czułam się samotna, wyobcowana i bardzo nieszczęśliwa.

Wszystko zmieniło się, gdy zaczęła dorabiać jako kelnerka. Uważnie wybrała miejsce pracy – restaurację blisko haskiego ratusza, gdzie często przychodzą urzędnicy i politycy. Szybko się z nimi zaprzyjaźniła, bo jest sympatyczna, towarzyska i lubi porozmawiać.

Z uśmiechem, ale całkiem serio, wskazuje braki holenderskiego systemu edukacji, dużo gorszego niż polski, czy pozbawia złudzeń tych, którzy sądzą, że imigranci tacy jak ona zintegrują się z holenderskim społeczeństwem bez jego wyraźnego wsparcia.

Podczas jednej z gorących dyskusji Alan Bredenhorst, założyciel młodzieżowego zespołu doradców władz miejskich, zapytał:
– Chciałabyś być doradcą haskich władz?
To była wielka szansa. Natalia postanowiła zająć się integracją.
Wierzy, że jasno stawiając sprawy, można sprawić, że Polacy lepiej się zintegrują z Holendrami.

– Nie boję się podejść do rozwrzeszczanych pijanych Polaków i powiedzieć, żeby się uspokoili – mówi.
Często słyszy groźby i wyzwiska. Ale od czasu do czasu ktoś z zażenowaniem przyzna jej rację i przeprosi.
Natalia mówi biegle po holendersku, choć z obcym akcentem. Jest świetnym mówcą na krajowych i międzynarodowych spotkaniach. Ich cel to większe zaangażowanie młodych ludzi różnych narodowości w sprawy społeczno-polityczne.

– Chcesz lepiej żyć, ucz się języka! – powtarza słuchaczom Natalia. – Okazji jest wiele, łap je!
I dla przykładu mówi o sobie.
– Teraz jestem dumna, że jestem Polką, ale kiedyś się tu tego wstydziłam. Polacy w Holandii narzekają na swój status społeczny i użalają się nad sobą. A zmiany trzeba zacząć od siebie.
Natalia marzy, by zostać dyplomatą ONZ. Od ambasady polskiej dostała nagrodę dla Młodego Polaka Roku za pokazywanie, że emigranci mogą osiągać więcej, niż mówią stereotypy. To dobry początek. Ale na razie Natalii jest dobrze tu, w Hadze, wśród holenderskich przyjaciół.

NATALIA RAJEWSKA
Urodzona: 10 sierpnia 1990 rok, Gorzów Wielkopolski
Zawód: studentka międzynarodowego biznesu i zarządzania na Uniwersytecie Haskim
Miejsce zamieszkania: Haga, Holandia
Cel: być wzorem dla młodych imigrantów w Holandii

Vote it up
536
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!