Nareszczie w domu

20 lat temu niemiecka dyrygentka wybrała nowe życie w Rumunii

Przez chwilę 48-letnia kobieta czuła się jak nastolatka, która naraziła się rodzicom.

– Możesz zostać kimkolwiek chcesz, muzułmanką, hinduską, prawosławną – ale nie pojedziesz do Rumunii! – krzyczała jej matka.
Był rok 1991. Gerlinde Gabler, dyrygentka chóralna z Siegen w Niemczech, matka trojga dzieci i babcia pięciorga wnucząt, jako trzecia Niemka w historii wyróżniona tytułem głównego dyrygenta, oznajmiła rodzinie, że przeprowadza się do Rumunii i przechodzi na prawosławie. Dzieci podziwiały jej odwagę, rodzice stwierdzili, że oszalała. Rumunia po upadku Ceausescu przeżywała niespokojny okres przemian. Członkowie mniejszości niemieckiej w Transylwanii tysiącami emigrowalivdo Niemiec. Wśród doniesień z Rumunii przeważały wstrząsające pogłoski i przerażające obrazy z sierocińców i szpitali.

A mimo to Gerlinde marzyła o Rumunii. Pierwszy raz była tam1 kwietnia 1990 roku z darami dla domu dziecka w Densus. W ciągu kolejnych 2 lat wracała 19 razy, za każdym razem z nowymi darami. Czuła się szczęśliwa, pomagając, i uwielbiała Rumunię. Odkryła, że żyje się tam wśród nieskażonej natury i ciepłych ludzi.

– Coś było w powietrzu. Miałam wrażenie, że ktoś przywiązał mnie do tego kraju i już go nie opuszczę.

Kiedyś podróżujący z nią lekarz stwierdził u niej wysoką gorączkę i bronchit.

– To nie może być nic poważnego, skoro jestem w Rumunii – odpowiedziała Gerlinde.

Kilka dni później lekarz zbadał ją znowu.

– Czym się leczyłaś? Nic ci nie jest!

– Przyjechałam do Rumunii, panie doktorze – odpowiedziała.

Jesienią spotkała się z księdzem protestanckim z Siegen i opowiedziała mu całą historię.

– Widzę, że życiowa ścieżka prowadzi panią do Rumunii. I już teraz myśli pani i mówi jak prawosławna.

6 sierpnia 1991 roku oficjalnie przeszła na prawosławie. Ceremonia odbyła się w klasztorze Nicula w pobliżu Cluj. Stamtąd Gerlinde pojechała do Niemiec, powiedzieć rodzinie, że od tej chwili jej domem jest Rumunia.

Po krótkim pobycie w Campia Turzii w środkowej Rumunii osiedliła się w Sibiu i podjęła pracę w Stowarzyszeniu Dziekanów Kościoła Ewangelickiego. A niedługo po przyjeździe do Sibiu została dyrektorką Domu Opieki. Ośrodek ten zaczęto budować w 1992 roku z funduszy rządu niemieckiego. Gerlinde nadzorowała budowę, była odpowiedzialna za wybór personelu oraz szkolenia.

Kierowała ośrodkiem do 1999 roku.

Doktor Laurentiu Streza, arcybiskup Sibiu i metropolita Ardeal, będąc pod wielkim wrażeniem zaangażowania Gerlinde, mianował ją swoim doradcą do spraw społecznych.

Gerlinde pomogła wielu ubogim mieszkańcom Sibiu i innych miast, koordynując kampanie społeczne i humanitarne organizowane przez arcybiskupstwo oraz urządzając zbiórki pieniędzy na zagraniczne leczenie chorych.

Choć przeszła na emeryturę, wciąż się angażuje i cieszy przyjaźniami, które nawiązała w ciągu 20 lat. Nie ma rumuńskiego obywatelstwa, ale płynnie mówi i pisze w ukochanym języku.

Ostatnio pojechała do Niemiec odnowić paszport.

– Fotograf był zły, bo wciąż się uśmiechałam, a teraz na zdjęciach paszportowych nie wolno się uśmiechać – mówi. – Wyjaśniłam mu, że nic na to nie poradzę, bo tak właśnie wyglądam od 1991 roku!

Vote it up
805
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!