Na północ od domu

Jak szwajcarski serowar Peter Dörig ziścił swoje marzenie w Finlandii
 

Codziennie przed szóstą rano  Peter Dörig wkłada białe kalosze, biały fartuch i udaje się do swojego miejsca pracy: starej obory. Jest serowarem. W Szwajcarii, skąd pochodzi, to nic szczególnego. Tyle że od rodzinnego Appenzell dzieli go wiele kilometrów. Jego mleczarnia znajduje się bowiem na południu Finlandii.

Dörig, syn i wnuk serowarów, marzył o zagranicznych podróżach, ale musiał pomagać ojcu w mleczarni. Po szkole poszedł na studia, które zakończył dyplomem z serowarstwa.

Pragnął podróżować, więc zatrudnił się jako kierowca ciężarówki na trasie między Szwajcarią a Skandynawią. Kiedy przeczytał, że Finowie wożą towary do krajów o tak egzotycznych nazwach jak Tadżykistan, Kazachstan i Kirgistan, musiał też tego spróbować.

W 1996 r. przeniósł się do Nokii w Finlandii i zaczął wozić towary, głównie czekoladowe batoniki do Azji Środkowej. W czasie tej pracy nauczył się fińskiego.

Po czterech latach praca za kierownicą ciężarówki się skończyła. Peter Dörig zaczął myśleć o własnej mleczarni. W Finlandii miał już dom i dziewczynę, a dzięki otwartości, szczerości i bezpośredniości Finów, czuł się wśród nich jak u siebie. Tu też znalazł odpowiednie miejsce na mleczarnię: siedlisko ze starą oborą w niewielkiej wiosce Mouhijärvi w Sastamali.

Choć nie miał planu biznesowego, bank udzielił mu pożyczki.

– Nie oczekiwali ode mnie nic prócz zdrowego rozsądku – mówi Peter Dörig. – Zresztą, gdybym wyliczył  opłacalność przedsięwzięcia, szybko musiałbym zamknąć firmę.

Kupił sprzęt w Szwajcarii, przerobił oborę na mleczarnię i zaczął skupować mleko od okolicznych farmerów. W 2002 r. został mistrzem serowarstwa we własnej mleczarni, którą nazwał Herkkujuustola, czyli Smakowita mleczarnia serowa.

Przez trzy lata nie stać go było na pensję dla siebie. Z czasem jednak mleczarnia zaczęła przyciągać zadowolonych klientów, którzy doceniali doskonałą jakość produktów Döriga. Zachęcali go, by nie rezygnował z przedsięwzięcia.

Dziś ma czworo pracowników.Dzień zaczyna o brzasku. Nim wybije szósta, rozlewa i pasteryzuje mleko, napełnia foremki masą serową, soli ser, obraca i czyści dojrzewające bloki.

– Trzeba naprawdę lubić czystość – przyznaje.

Szacuje, że praca serowara składa się w 80% z czyszczenia sera i mycia narzędzi.

Dörig docenia fińską tradycję serowarską i wyrabia m.in „skrzypiący” chleb serowy leipäjuusto oraz ser jajeczny (z mleka i jajek), a nawet oltermanni – serek śmietankowy, który pojawia się podczas śniadania na każdym stole w jego nowej ojczyźnie. Stara się łączyć fińskie składniki z tradycyjnymi szwajcarskimi recepturami i metodami produkcji.

I tak oto tradycja rodzinna trwa. Kto wie, może Peter Dörig przekaże ją swoim dzieciom. Pięć lat temu ożenił się w Finlandii. Wraz z żoną Jenni z Mouhijärvi mają cztery córki. Najstarsza 8-letnia  oświadczyła kilka lat temu, że także chce być serowarką, gdy tylko dorośnie. Druga – lubi utrzymywać czystość, co bardzo podoba się jej ojcu.

Vote it up
490
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!