Na dobrej drodze

Od czasu wypadku na motorze Patrick Tourette niestrudzenie przestrzega użytkowników dróg przed ryzykownymi zachowaniami

Piątek 20 kwietnia 2007 r. w Limours we Francji, w dolinie rzeki Chevreuse, jest ciepłym dniem. Patrick Tourette 
siedzi na motorze Yamaha 900 i czeka na skrzyżowaniu na zielone światło. Kiedy powoli rusza, jakiś samochód wyskakuje z lewej strony. Zderzenie. Patrick ląduje na ziemi. Gdy odzyskuje przytomność, jego lewa stopa połączona jest z nogą tylko dwoma więzadłami. Mężczyzna na 4 miesiące trafia do szpitala Percy w Clamart. Jest to początek bardzo bolesnej rekonwalescencji, która w sumie będzie trwała ponad 4 lata.

Poza laską i nieznacznym utykaniem nic nie wskazuje na to, że ten sympatyczny rozmowny 56-latek przeszedł 17 operacji i spędził mnóstwo godzin w ośrodku rehabilitacyjnym. Nie widać też, że pomimo leków nigdy nie opuszcza go ostry ból jak przy skręceniu nogi.

– Kiedy w jakimś zakładzie prowadzę spotkanie prewencyjne, nie opowiadam od razu mojej historii 
– mówi. – Nie chcę ludzi straszyć.

Patrick Tourette mieszka w Saint-Arnoult-en-Yvelines i jest jednym z 1500 wolontariuszy stowarzyszenia Prévention Routière [Prewencja Drogowa], które ma 101 ośrodków lokalnych w całej Francji. Od 1949 r. stowarzyszenie walczy z zagrożeniami w ruchu drogowym, organizując kampanie informacyjne wśród młodzieży szkolnej, studentów, 
osób starszych i w zakładach pracy.

W 2012 r. we Francji w wypadkach drogowych zginęło 3 645 osób, a rannych zostało 76 677. Przyczyną 
90% wypadków jest ludzki błąd związany z ryzykownym zachowaniem.

– Każdy kierowca siada za kierownicą i automatycznie wie, co robić 
– mówi Patrick Tourette. – Ale czy rzeczywiście o wszystkim pamięta? O zapięciu pasa na kilometrowej trasie? O zrobieniu przerwy, kiedy czuje się zmęczony? O alkoholu 
we krwi, kiedy wraca ze spotkania ze znajomymi?

Co prawda wiadomo, że ryzyko wypadku wzrasta wraz z zawartością alkoholu we krwi, jednak użytkownicy dróg nie zawsze trafnie to ryzyko oceniają. Podczas warsztatów Alkohol i prowadzenie samochodu organizowanych przez stowarzyszenie specjalne urządzenie pozwala symulować u uczestników stan po spożyciu różnych dawek 
alkoholu z uwzględnieniem różnic ich organizmu.

– Przy 0,5‰ alkoholu we krwi ryzyko udziału w wypadku ze skutkiem śmiertelnym wzrasta 2-krotnie – przypomina Patrick Tourette. – Przy 0,8‰ już 10 razy, a przy 1,2‰ aż 35 razy. Kiedy przeliczam to na standardowe kieliszki obowiązujące w lokalach z wyszynkiem, ludzie są zdumieni.
Czy to z powodu wypadku Patrick zaczął w w 2011 r. współpracować z Prewencją Drogową? Nie tylko. Jest jej członkiem od 19. roku życia, bo zawsze uważał, że przekaz stowarzyszenia go dotyczy. Żeby w pełni zrozumieć, do jakiego stylu jazdy zachęcają wolontariusze Prewencji Drogowej, wystarczy choćby usiąść obok Patricka w jego samochodzie. 

– Żona uważa, że prowadzę zdecydowanie zbyt ostrożnie, ale muszę świecić przykładem, i to jeszcze 
bardziej niż przedtem – mówi z uśmiechem.

Ścisłe przestrzeganie przepisów jest jego drugą naturą. Już od wczesnej młodości chciał być wojskowym. Po przedwczesnej śmierci ojca w latach 80. odszedł z żandarmerii i przejął rodzinny sklep rybny w Gif-sur-Yvette. Ale po kilku latach, zmęczony sztywnym czasem pracy, postanowił bardziej poświęcić się rodzinie. Znalazł pracę na część etatu w wielkiej firmie 
dystrybucyjnej, gdzie szybko awansował i został kierownikiem działu spożywczego. Przez kilkanaście lat pracował przy restrukturyzacji sklepów.

– Wypadek położył kres mojej 
dobrze się zapowiadającej karierze 
zawodowej – opowiada Patrick. 
– Z dnia na dzień wszystko legło w gruzach. Myślałem, że moje życie jest skończone.

Bardzo mu pomogli najbliżsi, a zwłaszcza żona Véronique.

– Teraz w czasie warsztatów i spotkań, tłumaczę, jak wiele zależy 
od nas i od naszej psychiki: całe życie może zmienić się w jednej chwili, wystarczy kieliszek za dużo albo moment nieuwagi, nawet na dobrze znanej trasie i przy niedużej prędkości.

Patrick odbudowywał własną psychikę poprzez otwarcie się na innych. Pod koniec 2010 r. utworzył Europejskie Stowarzyszenie Pomocy Ofiarom

Wykroczeń i Wypadków (AEDAVIA). Ta niewielka 
organizacja broni interesów ofiar, 
zapewnia im wsparcie psychiczne, pomaga w kontaktach z lekarzami i urzędnikami. Patrick wie, jaka to droga przez mękę, bo sam kiedyś musiał ją przejść. 

– Wolontariat to była moja terapia – przyznaje.

Potwierdza jego słowa Jean-Yves 
Petit, który zatrudniał Patricka jako wolontariusza:

– Dzięki wielkiemu zaangażowaniu Patrick znów poczuł się potrzebny, odzyskując coś, co wypadek mu odebrał.

Zawsze jest chętny do udziału w spotkaniu w jakimś zakładzie pracy czy do interwencji w urzędzie gminnym albo na szczeblu regionu w sprawie niebezpiecznych miejsc na drogach. Kieruje oddziałem Prewencji Drogowej na południową część departamentu Yvelines. Jako ojca trójki dzieci niepokoi go pojawianie się nowych zagrożeń, takich jak rozmawianie przez telefon podczas jazdy.

– Najbardziej denerwują mnie kierowcy dwuśladów z telefonem wsuniętym pod kask – wyznaje.

We Francji 76% osób w wieku 
18–24 lat korzysta z telefonu komórkowego podczas jazdy (w 1999 r. było ich 30%, a w 2004 – 44%), a jedna trzecia prowadząc, czyta i wysyła SMS-y.

– W razie niespodziewanego zdarzenia, jeśli akurat telefonujesz, twój czas reakcji wydłuża się średnio o 50%. Wtedy droga hamowania jest dłuższa, a uderzenie silniejsze.

Raz w tygodniu Patrick ma dyżur w gminnym ośrodku pomocy społecznej w Saint-Arnoult-en-Yvelines.

– Teraz ludzie często kojarzą mnie już jako człowieka od Prewencji Drogowej. Zagadują do mnie 
na ulicy, emerytki przychodzą poskarżyć się na zachowanie mężów za kierownicą.

Stowarzyszenie organizuje także staże dla seniorów. Ich cel? Informowanie i przywracanie ludziom wiary w siebie, żeby jak najdłużej i jak najbezpieczniej mogli zachować mobilność.

Vote it up
424
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!