Monika Hauser – Europejczyk Roku 2011

Walczy o prawa zgwałconych kobiet, ofiar wojny

 

Przyszła na świat w Thal, małym szwajcarskim miasteczku w niemieckojęzycznej części kantonu St. Gallen. Jej ojciec był krawcem. Matka mówiła Monice o bolesnych doświadczeniach dziewcząt i kobiet podczas II wojny światowej. Kiedy dorosła, poznała dwie kobiety, które przeżyły Auschwitz. Zaczęła czytać o Holocauście. Studiowała medycynę. Staż odbyła w szpitalu w południowym Tyrolu.  Wiele się tam nauczyła.
– Miałam dużo pacjentek, kobiet pracujących w gospodarstwie, z położonych w górach wsi. Zdałam sobie sprawę, że przemoc fizyczna i seksualna ze strony mężów czy pracodawców  była tam na porządku dziennym – wspomina. – Kierownictwo szpitala najwyraźniej nie chciało o tym mówić. Byłam traktowana jak wichrzycielka.
Później pracowała w Niemczech. Tam spotkała się z podobnym podejściem, ilekroć podnosiła kwestię złego traktowania kobiet. W jednym ze szpitali nazywano ją Czerwoną Czarownicą.
– Chciałam pomóc konkretnym kobietom, ale pragnęłam też doprowadzić do zmiany podejścia do tej sprawy w szpitalach.
– Którymi kierowali mężczyźni?
– Oczywiście.
Na podstawie szpitalnych doświadczeń – na długo przed bośniackim kryzysem – wiedziała, że pomocy ofiarom gwałtów powinna towarzyszyć kampania na rzecz zmiany polityki w tej sprawie. Gwałty na kobietach w czasach wojny są dobrze udokumentowanym zjawiskiem historycznym.
Ale Hauser sprzeciwia się, by – jak to się zwykle czyni – traktować je jako wybryki młodych jurnych żołnierzy, którym brak seksu. Jej zdaniem wojenne gwałty oraz przemoc seksualna mają to samo źródło co gwałty w rodzinie czy też
zamkniętej społeczności – wzorzec patriarchalnego społeczeństwa opartego na męskiej dominacji.
Lekarka podkreśla, że medica mondiale musi kontynuować prace, nawet gdy konflikty osłabną.
– Oczywiście, że gwałt w czasie wojny to niewyobrażalna potworność. Ale nie dochodzi do tego nagle. Przemoc seksualna wobec kobiet ma miejsce w czasie pokoju, wojny i po niej. Przekonaliśmy się, że po wojnie kobiety bywają traktowane gorzej niż przed wojną. We wszystkich takich przypadkach odnotowujemy więcej przemocy wobec kobiet. Obecnie dla kobiet w Afganistanie problemem nie jest „gwałt wojenny”, ale postawa ojca, który żąda, by dziewczyna wyszła za mąż za starszego o 20 lat mężczyznę. Albo mąż, który ją bije i gwałci.

Można mówić o pewnym postępie, przyznaje Hauser, ale na papierze. Według prawa międzynarodowego gwałt jako taktyka wojenna to zbrodnia przeciw ludzkości i zbrodnia wojenna. Dotychczas jednak tylko raz zapadł wyrok skazujący – w 2001 roku trybunał do spraw zbrodni wojennych w Jugosławii skazał trzech bośniackich Serbów dokonujących gwałtów. Na większości obszarów dotkniętych konfliktami – jak najnowszy i najbardziej krwawy we wschodnim Kongo – tysiące mężczyzn winnych wielokrotnych gwałtów uszło kary.
– Jest stosowne prawo, ale brak woli politycznej – podkreśla.
I pyta, czemu europejscy politycy nic nie robią, by zmienić sytuację w Demokratycznej Republice Konga.
– Nie byłoby to trudne. Kraje europejskie jako darczyńcy przekazują Kongu pieniądze. Niech nikt mi nie mówi, że nie mają wpływu na sytuację.
Widać jasno, że teraz Hauser za swą główną misję uważa zlikwidowanie przepaści między retoryką na temat gwałtu stosowaną przez mężczyzn-polityków a ponurą rzeczywistością. Jeździ po świecie z konferencji na konferencję, wykorzystując biegłą znajomość niemieckiego, angielskiego i francuskiego, a jednocześnie jest nadal zaangażowana w szkolenia i wspieranie pracowników w zapalnych punktach świata, gdzie działa jej organizacja.

To długa i trudna droga, ale zdarzają się chwile, które uskrzydlają.
– Byłam ostatnio w ośrodku w Zenicy. Podeszła do mnie kobieta. „Moniko, nie poznajesz mnie?”, pyta. W pierwszej chwili rzeczywiście jej nie poznałam. Była jedną z naszych pierwszych podopiecznych, z 1993 roku. Uciekła z Bośni, gdzie została w przerażający sposób zgwałcona. Myślała o samobójstwie, nie chciała żyć. Pomogliśmy jej. Powoli wracała do życia. Ostatecznie wróciła do dzieci i rodzinnej wioski. Teraz stała przede mną piękna, dumna kobieta. Powiedziała, że założyła w wiosce grupę  wsparcia dla kobiet. „Dzięki medica zenica wróciłam do życia. Czuję, że muszę teraz coś z siebie dać, niosąc pomoc innymi kobietom”.

Europejczycy Roku Reader’s Digest
Wyróżniliśmy już 15 laureatów. Prosiliśmy ich, by przedstawili nam kandydatów na rok 2011. Ostatecznego wyboru dokonali redaktorzy naczelni europejskich wydań Reader’s Digest.
2010: Iana Matei
Obrończyni ofiar handlu ludźmi
2009: Joachim Franz
Zbierający fundusze na walkę z HIV/AIDS
2008: Maria Nowak
Autorka programu mikropożyczek
2007: Dr Ruedi Lüthy
Twórca kliniki AIDS w Zimbabwe
2006: Ayaan Hirsi Ali
Działaczka na rzecz praw muzułmanek
2005: Dr Leonid Roszal
Lekarz pomagający ofiarom tragedii
2004: Peter Eigen
Założyciel Transparency International
2003: Šimon Pánek
Założyciel organizacji „Ludzie w potrzebie”
2002: Eva Joly
Sędzia, ujawniła we Francji rozległy system prania brudnych pieniędzy i korupcji
2001: Linus Torvalds
Twórca komputerowego systemu operacyjnego Linux
2000: Paul van Buitenen
Demaskator nadużyć  w Komisji Europejskiej
1999: Inge Genefke
Lekarka pomagająca ofiarom tortur
1998: Pete Goss
Żeglarz ratujący podczas regat życie swego rywala
1997: Frederic Haugue
Walczy ze składowaniem w Morzu Arktycznym odpadów nuklearnych
1996: Ksiądz Imre Kozma
Pomaga ubogim, starym i bezdomnym

 

Reader’s Digest nr 2/2011 r.

Vote it up
418
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!