Mocanita – jego miłość

Szwajcarski dziennikarz Michael Schneeberger ratuje ostatnią leśną kolejkę parową w Europie  

 

– Czułem się jak w bajce. W miasteczku prawie nie było samochodów ani reklam, a ludzie wyglądali na spokojnych i zrelaksowanych. Nie można tego zobaczyć na Zachodzie.

Zwiedzając wioski i miasteczka Marmarosz, przyglądał się, jak ich mieszkańcy wiodą proste życie w tradycyjnych drewnianych domach i orzą pola pługami ciągniętymi przez woły, zupełnie jak za czasów jego dziadków. Pozdrawiali go miło, kiedy ich mijał.
– Jakbym znalazł się na planie jakiegoś filmu – wspomina Michael Schneeberger. – W Marmarosz czas się zatrzymał.

Później odkrył Mocanitę, górską kolejkę parową, którą miejscowi dojeżdżali do pracy w lesie. Gdy sam się nią przejechał, uznał, że to coś więcej niż środek transportu. Nareszcie mógł cieszyć się tym, czego odmawiano mu w dzieciństwie.
Od tamtej pory przyjeżdżał w dolinę rzeki Vaser przynajmniej dwa razy w roku. Mieszkał u rodziny, której sascy przodkowie w XVIII wieku przyjechali ze Spiszu do pracy w lasach Marmarosz. Próbował dopasować się do otoczenia i poznawał miejscowe zwyczaje.

Zauważył, że po rewolucji w grudniu 1989 roku trasy Mocanity (było ich 15 o łącznej długości ponad 1000 km) zaczęły zanikać. Tartaki obsługiwane przez kolejkę nie były już w stanie opłacić kosztów jej utrzymania. Tory sprzedano na złom, a lokomotywy porzucono gdzieś w lesie. W połowie lat 90. Mocanita była ostatnią czynną wąskotorową kolejką parową w Rumunii. Jej los był zagrożony i Michael postanowił działać. 

– Podczas podróży po świecie widziałem zbyt wiele wspaniałych rzeczy i miejsc, które odeszły w przeszłość na zawsze – mówi. – Nie chciałem, żeby Mocanita podzieliła ich los. Postanowiłem ocalić kolejkę, a nie tylko robić jej zdjęcia.

By uratować tę leśną trasę i utrzymać parowozy na chodzie, dziennikarz założył w 2000 roku w Szwajcarii Fundację Hilfe für die Wassertalbahn (Pomoc dla kolejki z doliny rzeki Vaser). Wsparcie nadeszło szybko – coraz więcej osób przyłączało się do Fundacji i wkrótce narzędzia, ubrania, generatory prądu i potrzebny sprzęt dotarł do Marmarosz z całego świata.

Spływały też pieniądze – we współpracy z władzami Viseu de Sus szwajcarski rząd przekazał 60 tysięcy euro na odbudowę torów i naprawę lokomotywy. Ponieważ czynna była tylko jedna, w 2005 i 2006 roku Fundacja sfinansowała zakup jeszcze dwóch. Pierwsza, wyprodukowana w 1910 roku w Berlinie przez firmę Orenstein&Koppel, pochodzi z Muzeum Wsi w Bukareszcie. Została przetransportowana do Marmarosz, odnowiona i ochrzczona imieniem Mariutza. Drugą, wyprodukowaną w 1955 roku w mieście Resita w południowo-zachodniej Rumunii, nazwano Szwajcarią.

W dolinie rzeki Vaser znów słychać było wesoły gwizd lokomotyw. Kolejką jeździli turyści ze Szwajcarii, Francji, Niemiec, Grecji. 
Rumuni także odkrywali na nowo swój skarb.

Jest 26 lipca 2008 roku. Tydzień wcześniej w dolinie spadł rzęsisty deszcz i gleba jest przesiąknięta wodą jak gąbka. Teraz znowu pada. Żadna ulewa, raczej dokuczliwa mżawka. Wydaje się, że niebo w końcu się przejaśni. Na obrzeżach Viseu de Sus kilkudziesięciu przemarzniętych turystów ze Słowacji, Belgii i Rumunii czeka niecierpliwie na peronie stacji, która przypomina te z Dzikiego Zachodu. Niektórzy zagadują współpasażerów i żartują, inni patrzą w zadumie na góry tonące we mgle, tak jakby były spowite chmurami. 

 

 

Vote it up
2465
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!