Mocanita – jego miłość

Szwajcarski dziennikarz Michael Schneeberger ratuje ostatnią leśną kolejkę parową w Europie  

Orzeł podrywa się do lotu i szybuje ze szczytu w dół cichej doliny. Opuszcza raj w niebie i szuka czegoś w zielonym piekle ziemi. Delikatny szmer wody nie pasuje do tego niemal apokaliptycznego obrazu. W powietrzu unosi się zapach niedawno powalonych przez powódź drzew. Wydaje się, że wielka fala zrujnowała krajobraz, porozrzucała wszystko, co napotkała na swojej drodze: głazy, konary i korzenie.

Mężczyzna o siwych, kręconych włosach zrezygnowany patrzy w dal. Wszystko, czemu poświęcił prawie 10 lat życia, zostało zrujnowane.

Dwa dni wcześniej, 26 lipca 2008 roku, ogromna ulewa spustoszyła dolinę rzeki Vaser w północnej Rumunii – ostatnie miejsce w Europie, gdzie wciąż transportowano drewno wąskotorową kolejką parową.

Nazwa kolejki Mocanita pochodzi od rumuńskiego słowa mocani oznaczającego pasterzy z Transylwanii. Podziwiali ją turyści z całego świata. Latem 2008 roku kolejkę, dla której 53-letni Michael Schneeberger zamienił szwajcarskie wygody na skromne, lecz fascynujące życie w okręgu Marmarosz w północnej Rumunii, zniszczyła olbrzymia powódź.
Mocanita utknęła w górach.

U Schneebergerów w niewielkiej wiosce niedaleko Berna w Szwajcarii wielkie zamieszanie – czterech braci kłóci się o zabawkę. Poszło o to, co zwykle: najmłodszy Michael bawił się należącą do starszych chłopców kolejką z parowozami i wagonami.

– Przecież wiesz, że nie wolno ci się tym bawić, jesteś na to za mały – upominają Michaela rodzice.

Niebieskooki malec odchodzi ze smutną miną. Zakazany owoc, pociągi, to jego prawdziwa pasja. Ilekroć jest na dworcu, nie odrywa wzroku od lokomotyw i wagonów. Fascynuje go wszystko, co wiąże się z historią. Uwielbia średniowiecznych rycerzy, Indian z Dzikiego Zachodu (ale już nie kowbojów) i stare pociągi z parowozami – symbol dalekich podróży.

Może to te zainteresowania sprawiły, że Michael studiował w Szkole Fotografii w Bernie, a później przez mniej więcej 20 lat pracował jako fotoreporter dla szwajcarskich gazet i magazynów. Dużo podróżował po świecie, odkrywając nieznane zakątki. Przez pewien czas mieszkał w Ameryce Środkowej, a w epoce „żelaznej kurtyny” odwiedził Europę Wschodnią, którą uważał za białą plamę na mapie.

Tak w 1987 roku Michael Schneeberger odkrył rumuński okręg Marmarosz. Przeczytał w NRD-owskim piśmie podróżniczym, że przez tamtejsze lasy nadal jeździ ciągnięta przez parowóz wąskotorowa kolejka o rozstawie szyn 760 milimetrów pochodząca z początku XX wieku. Muszę ją zobaczyć na własne oczy – postanowił.
Kiedy po całonocnej podróży wysiadł z pociągu na małej stacji w Viseu de Sus, miasteczku położonym kilka kilometrów od granicy z Ukrainą, zaniemówił z wrażenia.

– Byłem oczarowany – wspomina.
Znalazł się w świecie, o którym marzył w dzieciństwie, ale nie sądził, że kiedykolwiek go odnajdzie.

 

Vote it up
1656
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!