Marzycielska Poczta

Czy list ozdobiony kolorowymi rysunkami może odmienić życie chorego dziecka? Może! Maturzystka wymyśliła niezwykłą akcję

Od ponad roku wysyłają takie kartki. Szukają najbardziej kolorowych, ładnych, a jak nie znajdują, same rysują słoneczka, buźki, uśmiechy.

– Nie wspominamy o chorobie, piszemy o tym, co dzieci lubią. Do Laury o Myszce Micky, do Moniki o Hannie Montanie, do Tomka
o Gwiezdnych Wojnach i rycerzach – wyjaśnia Dagmara.

Jest jedną z wolontariuszek. Marzycielską Pocztę znalazła podczas surfowania w internecie.

– Moją uwagę przyciągnęły wielkie błękitne okulary na zdjęciu kilkuletniej dziewczynki i jej szeroki uśmiech. W notatce dołączonej do fotografii jej mama pisała, że córka uwielbia Kubusia Puchatka. „O, to tak jak ja!”, ucieszyłam się. Później doczytałam, że dziewczynka ma wodogłowie i cierpi na dziecięce porażenie mózgowe.

Kiedy poczta ruszała, pod opieką miała zaledwie kilkoro dzieci. Dziś na listy czeka kilkadziesiąt z całej Polski. Wśród nich 4-letnia Natalka Nadolska z Dubienki w Lubelskiem, która od dwóch lat walczy z białaczką. Często musi być w szpitalu, tęskni za zabawą z innymi dziećmi czy kontaktem z nimi. Niestety, z powodu obniżonej odporności rodzice muszą ograniczać jej zajęcia, które dla zdrowych dzieci są codziennością.

– O Marzycielskiej Poczcie dowiedzieliśmy się w szpitalu – wspomina Monika Nadolska, mama Natalii. – Od razu wysłaliśmy e-maila z pytaniem, czy i nasza córka mogłaby zostać otoczona jej opieką. Kilkanaście dni później zaczęły do Natalii przychodzić pierwsze kartki. Córeczka odżyła. Codziennie z niecierpliwością oczekiwała listonosza, który przynosił dziesiątki kartek, listów, laurek. Ma ich całą kolekcję. Siada, przegląda, układa i „czyta” wszystkie życzenia i pozdrowienia. Dla niej ta lektura to energia i radość na cały dzień.

Weronika i Tomek mają kolejne plany na przyszłość, bo, jak mówią, w bezinteresownym pomaganiu znaleźli sens życia. Zarażają też swoimi pomysłami innych.

– Nad Marzycielską Pocztą bezpośrednio pracuje tylko kilka osób, ale dzieciom pomagają tysiące innych i to oni są tu najważniejsi – podkreślają.

Niedawno założyli Fundację Dobry Uczynek. Ma pomóc w jeszcze większym rozwinięciu idei Marzycielskiej Poczty oraz powołaniu całkiem nowych i nietypowych akcji dobroczynnych.

– Chcemy mieć pieniądze choćby na kupienie dzieciom znaczków, żeby miały na odpisanie na część listów – mówi Weronika.
Kiedy na stronie internetowej Marzycielskiej Poczty (marzycielskapoczta.pl) ogląda się zdjęcia chorych dzieci, to tylko brak włosów po chemioterapii czy inne widoczne zmiany fizyczne zdradzają, że to dzieci bardzo chore, często nieuleczalnie. W ich oczach jest mnóstworadości i nadziei.

– Ja wierzę, że te kartki leczą, że dodają otuchy, siły. One pomagają też piszącym, bo uczą pokory wobec życia, a taki dobry uczynek sprawia, że i my zdrowi, stajemy się lepsi – mówi Weronika Mazurkiewicz.

Vote it up
703
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!