Jedno oko płacze, a drugie się śmieje

Julien Cottereau przemierza świat 
z Klaunami bez Granic, próbując przywrócić uśmiech tysiącom dzieci, którym wojny odebrały dzieciństwo

Sudan, Chartum, marzec 2006 r. Twarz Juliena Cottereau owiewa pustynny wiatr. 
Z czerwonym nosem i w beżowym kaszkiecie przy kierownicy ciężarówki, która istnieje tylko w wyobraźni, naśladuje warkot silnika. 
To dziwne widowisko ogląda 
200 dzieci, które siedzą jak zaczarowane pod zadaszeniem z kolorowych płócien. W obozie dla uchodźców 
– jednym z ośmiu założonych podczas wojny domowej między południem 
a północą kraju – Julien i jego 
współpracownicy rozłożyli na ziemi dywan, który pełni funkcję zaimprowizowanej sceny. Po kilku minutach przedstawienia całkowicie panują nad 
widownią.

Julien Cottereau jest aktorem, 
ale też wolontariuszem organizacji Klauni bez Granic (CSF).

– Celem organizacji jest rozśmieszanie dzieci, które zapomniały, czym jest zabawa – wyjaśnia ten 43-letni mężczyzna.

Od czasu utworzenia w 1994 r. francuskiego oddziału CSF 
450 francuskich artystów odwiedziło 34 kraje dotknięte wojną: muzycy, klauni, akrobaci, lalkarze, żonglerzy.

– Jedziemy z reguły rok lub dwa po zakończeniu konfliktu – mówi 
Julien. – Napięcie zwykle jeszcze się utrzymuje i ryzyko jest duże.

Julien wspomina wszechogarniające wrażenie biedy i zagrożenia, które mieli po przyjeździe do Chartumu w 2006 r. 

– Nie mieliśmy dość jedzenia, żeby rozdać je setkom maluchów. Dawaliśmy im przedstawienia. 

Przez dwa tygodnie Julien próbował rozgrzać serca dzieci.

– Ciągłe przeplatanie się cierpienia i radości było wstrząsające 
– opowiada. – Po powrocie do Francji nie mogłem dojść do siebie 
przez kilka tygodni.

Pytany o aktorskie początki i późniejszą karierę Julien uśmiecha się na wspomnienie Jeana-Marie 
Binoche’a, nauczyciela klaunady w paryskiej ENSATT (Państwowej 
Wyższej Szkole Sztuki i Techniki Teatralnej).

Dzięki niemu trafiłem do świata czerwonych nosów. Przykładałem się do zajęć, bo miałem nadzieję, że poznam jego córkę Juliette Binoche! Ostatecznie nigdy jej nie spotkałem, ale Jean-Marie namówił mnie na udział w castingu na zastępstwo 
za jednego z klaunów w słynnym Cirque du Soleil.

W 1994 r. Julien dołączył do tej słynnej trupy cyrkowej z Quebecu i wyruszył z nią w tournée do Tokio, Hongkongu i Meksyku.

– Cirque du Soleil zrobił ze mnie klauna i mima, człowieka, którym  dzisiaj jestem – mówi. – Po 8 latach, żeby nie wpaść w rutynę, zaangażowałem się jako wolontariusz w coś, co wydawało mi się pożyteczniejsze. Dobry kontakt z dziećmi odziedziczyłem chyba po rodzicach, którzy uczą w szkole podstawowej.

W lipcu 2002 r. na przyjęciu wydanym przez znajomego Julien poznał aktora Antonina Maurela, założyciela organizacji Klauni bez Granic we Francji.

– Za dwa tygodnie jadę do Palestyny – powiedział mu Maurel. Jest miejsce w zespole. Interesuje cię to?

Julien wyruszył z nimi w trasę. W ekipie był żongler, muzyk, aktor, piosenkarka i dwóch klaunów.

 

Vote it up
655
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!