Japonka w polskich górach

Akiko Miwa tu odnalazła swoje miejsce na Ziemi
 

Dziesiątki kolorowych latawców lecą w sypiące śniegiem, pochmurne, październikowe niebo nad lotniskiem w Nowym Targu.

– Kiedy wiatr unosi latawiec, czuję taką radość, jakbym sama leciała do nieba... – mówi Akiko Miwa.

Święto Latawca to jedna z japońskich tradycji, które Akiko, właścicielka pensjonatu w Gorcach, wprowadziła na Podhalu, gdzie 20 lat temu znalazła swoje miejsce na Ziemi.

Zanim przyjechała do Polski, w Japonii prowadziła żłobek, robiła witraże, sprzedawała biżuterię. Ale nie czuła się spełniona. Jej małżeństwo się rozpadło, troje dzieci dorastało. Marzyła, by zacząć wszystko od nowa. A miała już 45 lat. W Japonii dla kobiety w jej wieku nie ma wielkich perspektyw. Za 10 lat czekała ją już tylko emerytura.

Znajomy, który studiował w Polsce, opowiadał jej, jak gościnni i otwarci są Polacy. Zdecydowała, że pojedzie do Polski studiować na Akademii Sztuk Pięknych. Ale najpierw musiała nauczyć się języka. Tak w 1989 roku trafiła do Krakowa.

Uwielbiała jego okolice. Podczas jednej z wycieczek po Gorcach zobaczyła piękną polanę trzy kilometry nad wsią Harklowa. Zakochała się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia.
Postawię tu dom – zdecydowała. Ale z czego się utrzymać?

Będę prowadzić pensjonat – postanowiła. Nie miała pojęcia, na co się porywa. Biurokracja, brak drogi, kłopoty z kupnem materiałów, robotnikami... Młodsze, nastoletnie dzieci Akiko, córka Nobu i syn Ryo, które przyjechały za nią do Polski, pomagały jej przetrwać najtrudniejsze chwile.

Przy wsparciu rodziny zainwestowała swoje oszczędności. Zaczęła od pogłębienia żlebu – żeby przynajmniej silnym autem z napędem na 4 koła dało się dotrzeć do polany. Bardzo ciężko pracowała.

– Straciłam wiele zdrowia, ale zyskałam dwa razy więcej sił i przyjaciół – mówi.

Górale, dumni, twardzi ludzie, podziwiali jej odwagę i wytrwałość.

W 1993 roku, po dwóch trudnych latach, Villa Akiko była gotowa. Drewniany dom w góralskim stylu, z pokojami dla 24 osób, basenem, sauną, jacuzzi, salą gimnastyczną, salonem z kominkiem, bateriami słonecznymi, biologiczną oczyszczalnią ścieków. I widokiem na Tatry, Pieniny i dolinę Dunajca.

Dziś Akiko Miwa często ubrana w kimono pokazuje urodę Podhala polskim i zagranicznym gościom, w tym i z Japonii. Podaje im pyszne tradycyjne domowe polskie i japońskie potrawy.
– Moja siostra bardzo się dziwiła, bo w domu byłam najgorszą kucharką. Zwykle zmywałam – śmieje się Akiko.

Ma małe gospodarstwo, a w nim kozy, owce i kury, które nawet zimą niosą dużo jajek. W stawie hoduje pstrągi, w ogródku uprawia zioła. Zdobyła certyfikat „Ekologiczny Rolnik”.
Choć jest już babcią, ciągle podejmuje nowe wyzwania. W 2006 roku razem z przyjaciółmi założyła polsko-japońskie Stowarzyszenie na rzecz Regeneracji Środowiska „Tęcza”. Teraz namawia sąsiadów do stosowania w gospodarstwach EM (efektywnych mikroorganizmów) do utylizacji odpadów.

Ale „Tęcza” organizuje też koncerty muzyki poważnej, pokazy sztuk walk japońskich, parzenia herbaty, Święto Kwitnącej Wiśni czy Święto Latawca.
– Chcę, żeby ludzie zrozumieli, że świat jest jeden i żeby o niego dbali – mówi Akiko.

Nie żałuje, że została w Polsce.
– W Japonii ludzie wciąż się spieszą, żeby się nie spóźnić. Wolę polskie tempo. Rano za oknem przyroda codziennie pokazuje inną twarz. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym mieszkać gdzie indziej. To magiczne miejsce. Dla mnie, mojej rodziny i moich gości.

 

AKIKO MIWA
Data urodzenia: 29 grudnia 1944 rok
Miejsce urodzenia: Kumamoto, Japonia
Miejsce zamieszkania: Harklowa, Polska
Sukcesy: Wybudowanie pensjonatu w górach i prowadzenie go.
Plany: Japońskie SPA z Enzymem oraz EM. Japoński ogród z ziołami. Poprawa stanu środowiska w najbliższym otoczeniu, popularyzacja ekologicznego rolnictwa.

Vote it up
664
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!