Harcerze zadbali o dworzec PKP

Harcerze ze Świebodzic chcą małymi krokami zmieniać świat. Na razie odmalowali fragment dworca. To jednak dopiero początek
 

Świebodzice – niewielka malownicza miejscowość u podnóża Parku Książańskiego leży na trasie Jelenia Góra–Wrocław. Każdego dnia przez stację PKP przewijają się setki ludzi. Jadą do pracy, szkoły lub by dostać się na górskie szlaki w Karkonoszach. 
– Wszyscy ci ludzie przychodzili na stację kupić bilet i nie mieli nawet miejsca, aby poczekać na pociąg. Poczekalnia była brudna, na zewnątrz ani jednej ławki. Wstyd! – wspomina Jakub Sobczyk, przyboczny 15. Świebodzickiej Środowiskowej Drużyny Harcerskiej „Troter”.

Ma 23 lata. Studiuje zarządzanie w turystyce. Harcerstwo to od dzieciństwa jego pasja.
– Od lat przyglądamy się, jak dworzec niszczeje, a to przecież piękny, zabytkowy budynek – dodaje druh Jakub Sobczyk. – PKP na jego remont nie ma pieniędzy. Rozumiemy to. Dlatego postanowiliśmy, że zrobimy to sami.
 
Na pomysł, aby zmienić coś na stacji kolejowej, harcerze wpadli podczas zbiórki na początku tego roku. Dziś już nie pamiętają, kto pierwszy to zaproponował. Postanowili jednak, że zamiast  narzekać, wezmą się do roboty – pomalują lamperię w holu dworcowej poczekalni. I zaraz potem zrobią tam wystawę poświęconą drugiej na Śląsku linii kolejowej Wrocław Świebodzki–Świebodzice. Zanim jednak zakasali rękawy, zaczęli od rozmów i uzgodnień z PKP. Musieli też zarobić pieniądze na farby i materiały potrzebne do odświeżenia ścian. Sprzedawali kartki świąteczne, pomagali w pakowaniu zakupów w supermarketach, a nawet mieli swoje stoisko na giełdzie staroci, gdzie sprzedawali znalezione w domu niepotrzebne bibeloty.

A później poświęcili cały marcowy weekend na ciężką pracę. Młodsi – 10-12-latki – budynek posprzątali. Trochę starsi zmyli ze ścian napisy i brud, a potem wspólnie nanieśli na lamperię ciemnobrązową farbę. Pracowała cała drużyna, piętnaście osób. A kiedy hol był już posprzątany i odnowiony, umieścili w nim wystawę, którą przygotowywali dwa tygodnie. Znalazły się na niej zdjęcia, reprodukcje starych pocztówek, dokumenty dotyczące zabytkowej linii i wycinki z artykułów na temat kolei.
– Poczekalnia wygląda jak nowa, a wystawa jest ciekawa – chwali

Danuta Mazur, która niemal codziennie dojeżdża pociągiem do pracy do Wrocławia. – Teraz zamiast czytać wulgaryzmy nabazgrane na ścianach, można dowiedzieć się czegoś o historii miasta. I kto powiedział, że mamy niewychowaną młodzież? Z tej trzeba brać przykład.

Harcerze, słysząc takie głosy mieszkańców, postanowili pójść krok dalej. W czerwcu na dworcu ustawili stylowe ławki, o kupnie których myśleli już zimą. Dzięki temu podróżni nie muszą już stać na peronie. 
– Udało nam się kupić trzy bardzo ładne drewniano-żeliwne ławki. Część pieniędzy zarobiliśmy w supermarkecie i na giełdzie staroci, część przekazali nam sponsorzy. Każda z ławek kosztowała 500 złotych – opowiada Urszula Jaworska, drużynowa „Trotera”, i zapewnia, że to nie koniec akcji dworzec.

Po wakacjach harcerze chcą uporządkować teren wokół peronów. Namawiają też lokalne firmy, by ufundowały farby niezbędne do pomalowania kolejnych pomieszczeń dworca. Wsparcie PKP mają.
– Wciąż nie możemy wyjść z podziwu, że ci młodzi ludzie włożyli tyle bezinteresownej pracy, by budynek dworca w ich mieście wyglądał ładniej – chwali Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP S.A. – Każdej  kolejnej ich inicjatywie będziemy kibicować i wspierać, jak tylko będzie to możliwe – zapewnia.

Pomoc oferuje także gmina Świebodzice. – Taka aktywność młodych ludzi zasługuje na wsparcie – mówi burmistrz miasta Bogdan Kożuchowicz. – Gdy tylko usłyszałem, że harcerze malują dworzec, a potem, że chcą ufundować ławki, zaproponowałem, że miasto także będzie jednym ze sponsorów.
Burmistrz dodaje, że mieszkańcy już harcerzom podziękowali – przede wszystkim doceniając ich pracę.
– Nic nie zostało zdewastowane. Podróżni dbają zarówno o nową poczekalnię, jak i ławki. Wiele osób zaczepia mnie na ulicy i mówi, że w końcu po tylu latach doczekali się czasów, kiedy dworzec przestał straszyć – dodaje Bogdan Kożuchowicz.

Harcerze z „Trotera” uśmiechają się skromnie, słysząc te wszystkie pochwały.
– To miłe, ale naprawdę wystarczyło tylko trochę chęci i czasu – mówią.
I cieszą się, że przekonali ludzi, że małymi krokami i własną pracą młodzi potrafią zmieniać świat. Na razie to tylko część kolejowego dworca, ale od czegoś trzeba zacząć.

Vote it up
430
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!