Ciężko być wróżką - rozmowa z Vanessą

Podatki od przepowiadania przyszłości? A dlaczego by nie?

Rumuński parlament odrzucił plan opodatkowania wróżb i karania grzywną za niesprawdzające się przepowiednie. Ale zakusy były. O tym – i nie tylko – rozmawiamy ze znaną wróżką Vanessą.

Reader’s Digest: Czy według Pani próby wprowadzenia podatku to było polityczne polowanie na czarownice?
Vanessa: Żądanie płacenia podatku od odziedziczonego talentu i boskiego daru jest nie w porządku. Ale kto chce legalnie pracować, musi to zaakceptować i ja, w odróżnieniu od większości z nas, jestem na to gotowa. Mam dar jasnowidzenia, poradzę sobie i z polowaniem na czarownice.

Ile jest wróżek w Rumunii?
V: Prawdziwe można zliczyć na palcach. Coraz ich mniej. Dawniej wszystkie córki wróżki dziedziczyły jej talent. Dziś najwyżej jedna, dwie. Nie wiem, dlaczego. Myślę, że współczesny świat zepsuł wiele rzeczy.

RD: A Pani ma dzieci?
V: Wyszłam za mąż w wieku 16 lat, mam 11-letniego syna i córki – 4-letnią Raisę i 2,5-letnią Sarę. Jestem pewna, że Raisa pójdzie w moje ślady.

RD: Jakie cechy musi mieć wróżka?
V: Trzeba tylko odziedziczyć dar. Żadne recytowanie formułek nie pomoże. Tego nie można się nauczyć.

RD: Ile miała Pani lat, kiedy odkryła, że zostanie wróżką?
V: To działo się powoli. Miałam 7 lat, kiedy pierwszy raz postawiłam tarota. Kiedy zaczęłam czytać innym w myślach, wróżyć z dłoni i interpretować symbole tarota, mama powiedziała: „Będziesz jedną z moich następczyń, jasnowidzącą i wróżką”.

RD: To mama nauczyła Panią wszystkiego?
V: Odziedziczyłam dar po mojej matce Luminicie „królowej białej magii”. Babcia Valentina też praktykowała czary. Była wyjątkowo potężną czarownicą i znała się zarówno na białej, jak i na czarnej magii.

RD: Czy istnieje europejskie stowarzyszenie czarownic, odbywają się jakieś międzynarodowe spotkania?
V: Spotykamy się w Rosji, Hiszpanii i Czechach. Ustalamy, kto jest najpotężniejszą czarownicą w każdym kraju. To ta, która się wykaże największą liczbą rozwiązanych spraw.

RD: Jak rozpoznać fałszywą wróżkę?
V: U wróżki trzeba tylko przełożyć karty tarota lub dać zdjęcie. Jasnowidząca powinna wtedy powiedzieć klientowi o wszystkim, co go dręczy, skąd jest i wymienić imiona osób. Gdy ktoś do mnie przychodzi, rozkładam karty i wiem wszystko. Jeśli nie ma zdjęcia osoby, muszę poznać imię, jej znak zodiaku i pobłogosławić karty znakiem krzyża. Kładę zdjęcie między kartami i wypowiadam magiczne zaklęcia, by karty tarota odsłoniły przede mną umysł tej osoby.

RD: O jakie czary proszą goście?
V: O miłość. Jak ktoś ma wielki majątek, a nie ma z kim się nim dzielić, pieniądze nie są nic warte.

RD: Jaki jest Pani typowy klient?
V: Większość to mieszkańcy miast, i biedni, i bogaci. Od kilku lat około 80 procent klientów to mężczyźni, a tylko 20 procent to kobiety. Nurtują ich głównie sprawy sercowe. Mają też problemy finansowe i zdrowotne.

RD: Zdarzają się celebryci i politycy?
V: Tak.

RD: Też przychodzą z problemami uczuciowymi czy z innymi?
V: Politycy nigdy nie pytają o sprawy sercowe. Interesuje ich tylko sukces w polityce. Mówią, że pragną jakiegoś stanowiska. Żądają, żebym usunęła z niego kogoś i pomogła im je zdobyć. Celebryci z kolei przychodzą niemal wyłącznie w sprawach sercowych. Niektórzy pytają też o zdrowie.

RD: Potrafi Pani sprawić, żeby ktoś się zakochał?
V: Tak, o to najczęściej proszą klienci.

RD: Czarownice na północy Europy spotykają się w kwietniu, blisko Wielkanocy. W Rumunii też?
V: Tak, obrzędy zaczynają się w Niedzielę Palmową. Trwają 3 dni. Zbieramy i błogosławimy rośliny i zioła używane w czarach. Paprocie i kalie. Rośliny, które pomagają pozbyć się lęku lub spokojnie spać niemowlętom.

Vote it up
250
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!