Chrońmy nasze dzieci

Nacisk opinii publicznej odniósł skutek w Wielkiej Brytanii. Dlaczego nie w pozostałej części Europy?

Kilka miesięcy negocjował z Microsoftem zintegrowanie z ich oprogramowaniem czatowym przycisku bezpieczeństwa, który nie tylko kontaktowałby dzieci ze specjalną gorącą linią holenderskiej policji, ale też automatycznie zachował na ich komputerach wszelkie dane o internetowym „miejscu przestępstwa”.

Włączyła się także Komisja Europejska, zachęcając serwisy społecznościowe, by – jak mówi Roberta Angelilli z Komitetu Swobód Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych UE: „zapewniły łatwy w użyciu, ogólnie dostępny przycisk zgłoszenia”.

– Dzieci w internecie muszą mieć możliwość szybkiego i łatwego zgłoszenia przypadku nadużycia przez kliknięcie w przycisk – tłumaczy Angelilli i obiecuje, że będzie w najbliższych miesiącach obserwować decyzje firm.
Ale rzecznik bezpieczeństwa dzieci John Carr martwi się, że wszystko to trwa za długo. Boi się, że dopiero, gdy dojdzie do tragedii, gdy „coś strasznego stanie się jakiemuś dziecku”, firmy i władze przyspieszą działania.
– Czemu nie zrobić od razu tego, co należy? – pyta.

Vote it up
1543
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!