Christopher Reeve inspiruje swoje dzieci

Alexandra i Matthew Reeve’owie o swoim ojcu Christopherze Reevie
 

Alexandra: Ojciec zawsze był bardzo aktywny, silny i zorganizowany. Nie zmieniło się to nawet po jego upadku z konia w 1995 roku [został wtedy sparaliżowany od szyi w dół; zmarł w 2004 r.]. Z rehabilitacji uczynił nowy życiowy cel. Mawiał: „Naukowcy stale pracują, więc muszę być gotowy, kiedy wynajdą coś dla mnie”.
Na tym się skupił. Chciał pomóc milionom ludzi sparaliżowanych w Stanach Zjednoczonych i na całym świecie. Wiedział, że nie mają takich środków i możliwości jak on – najlepszej opieki, najlepszych metod leczenia, najlepszego sprzętu. Chciał to zmienić. Nie tracił nadziei.

Matthew: Przy dzisiejszych technologiach nawet odzyskanie umiejętności zrobienia jakiegoś drobnego ruchu może dać większą niezależność. Ojciec tym się kierował. Pierwszy obiecujący znak – ojciec poruszył palcem. Stało się to pięć i pół roku po sparaliżowaniu. Zaczynał nawet odzyskiwać zdolność poruszania całym ramieniem. Powtarzał nam, że wszystko może się zmienić w jednej chwili, na lepsze albo na gorsze. Dlatego trzeba doceniać to, co się ma. I być wdzięcznym. Żyć każdą chwilą. Spadł na niego potężny cios, ale on zdecydował, że jego historia tak się nie skończy. Z niewiarygodnym samozaparciem próbował coś poprawić.

Alexandra:
Nie poddawaj się i nigdy nie przestawaj walczyć o to, w co wierzysz – tę zasadę wpoił nam ojciec.

Vote it up
519
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!