Bakterie dobre dla zdrowia

Na ciele człowieka i w jego wnętrzu  żyją ich biliony – a my je usuwamy  na własną zgubę

Przez 20 ostatnich lat każdej zimy moja córka Kate cierpiała z powodu egzemy. Długo próbowaliśmy znaleźć rozwiązanie. Używała maści na receptę, codziennie łykała leki przeciwhistaminowe, unikała produktów, które mogą zaostrzać chorobę, jadła więcej potraw bogatych w kwasy tłuszczowe omega-3. Wszystko na darmo. Skóra pękała, powstawały krwawiące i łuszczące się strupy, a nawet dochodziło do infekcji. Ostatniej zimy objawy nie pojawiły się wcale. Co więcej, Kate tylko raz użyła inhalatora, z którym poprzednio się nie rozstawała. Co jej pomogło? Bardzo możliwe, że to probiotyki, czyli dobroczynne bakterie. Od zeszłej jesieni zażywa co dzień dawkę 10 mld aktywnych bakterii szczepów Lactobaccillus i Bifidobacterium w postaci kapsułek kupowanych bez recepty w aptece.

W czasie, gdy naukowcy wciąż dyskutują o skuteczności probiotyków w leczeniu egzemy i astmy, wyniki kilku ostatnich europejskich badań napawają ostrożnym optymizmem. Kate była gotowa spróbować wszystkiego, co przyniosłoby ulgę.

– Nie miałam nic do stracenia. I jestem absolutnie przekonana, że pomogły mi właśnie probiotyki – mówi.

Zaczęłam je podawać córce, kiedy pisałam artykuł o licznych badaniach nad bliskim i ważnym związkiem człowieka z bakteriami i innymi mikrobami, które towarzyszą nam całe życie.

Te jednokomórkowe mikroorganizmy żyją na skórze, w jamie ustnej, w nosie, w układzie rozrodczym i w jelitach. Jest ich 10 razy więcej niż komórek organizmu, łącznie ok. 10 bln. A teraz okazuje się, że nie potrafimy bez nich żyć.

To zupełnie zmienia sposób, w jaki przez ostatnich 150 lat traktowaliśmy bakterie. Niektórzy, jak np. czołowy badacz europejski Dusko Ehrlich, nazywają to niemal rewolucją.

– Dowiadujemy się o ludzkim organizmie rzeczy, o których nie mieliśmy pojęcia – mówi Ehrlich, dyrektor badań w paryskim Institut National de la Recherche Agronomique, jednej z głównych światowych instytucji zajmujących się wpływem mikrobiomu na zdrowie człowieka.

Do niedawna wśród naukowców przeważał pogląd, że bakterie żyjące na ciele człowieka i w jego wnętrzu to mikroorganizmy chorobotwórcze albo nieistotne dla zdrowia. Większość ludzi uważała, że należy się ich pozbywać, myjąc skórę mydłem przeciwbakteryjnym. Jednak od 10 lat naukowcy odkrywają, że mikrobiom odpowiedzialny jest za mnóstwo procesów niezbędnych dla zdrowia.

– Bakterie wytwarzają witaminy, wydobywają składniki odżywcze z pokarmu, wspomagają układ odpornościowy, komunikują się z mózgiem i wykonują inne zadania, o których jeszcze nic nie wiemy – wyjaśnia dr Fergus Shanahan, badacz mikrobiomu z University College Cork w Irlandii.

Aby zrozumieć, jak bardzo rewolucyjny wpływ na przyszłość zdrowia i medycyny ma coraz lepsze poznawanie mikrobiomu, powinniśmy cofnąć się o 150 lat. W połowie XIX w. w medycynie rozpoczęła się rewolucja, którą zapoczątkowała teoria, że bakterie i wirusy wywołują niektóre z najgroźniejszych i śmiertelnych chorób jak gruźlica, cholera, tyfus, dżuma, choroba Heinego-Medina, ospa i inne.

Rezultatem tego odkrycia było stworzenie antybiotyków, nacisk na odkażanie i higienę, walka z infekcjami w szpitalach, opracowanie zasad zdrowia publicznego i szczepienia ochronne. Ale i to, że kolejne pokolenia, zwłaszcza w krajach rozwiniętych, myją, szorują i sterylizują z zapałem, a na ból gardła lub ucha łykają antybiotyki.

Dopiero ok. 10 lat temu nieoczekiwanie naukowcy odkryli, że w skład ludzkiego kodu genetycznego wchodzi za mało genów, by skutecznie kontrolować wszystkie procesy.

– Prawda jest prosta: geny, które dziedziczymy po rodzicach, zawierają za mało informacji, byśmy mogli się prawidłowo rozwijać – wyjaśnia Shanahan.

To szokujące odkrycie jest rezultatem światowego projektu poznania ludzkiego genomu (sekwencji mld komplementarnych par zasad). Kiedy ustalono, że muszki owocówki mają 14 tys. genów, a nicienie ok. 20 tys., uznano, że u ludzi powinno być ich ponad 100 tys. A jednak, gdy ok. 2003 r. zakończono projekt poznania ludzkiego genomu, wyszło na jaw, że człowiek ma zaledwie 20–25 tys. genów, niewiele więcej niż robaki! Gdzie się ukryły te brakujące? Wtedy zaczęto przyglądać się bakteriom, które dotychczas ignorowaliśmy, a nawet niszczyliśmy. Okazało się, że to one zawierają brakujące informacje genetyczne, które obecnie nazywane są mikrobiomem.

Dziś wiemy, że materiał genetyczny tych 10 bln komórek bakterii i innych mikroorganizmów koduje 360 razy więcej białek niż ludzkie komórki. Ludzki organizm przypomina doskonały komputer, który jednak potrzebuje konkretnych programów – bakterii – aby działać prawidłowo. Inaczej: my jesteśmy  iPadami, a rozmaite szczepy wchodzące w skład mikrobiomu jego aplikacjami.

Vote it up
1055
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!