Ale buty!

Jak francuski szewc w węgierskim miasteczku odnalazł dom, miłość i powołanie 

Co robi but na stole? Takie pytanie zadaje się na Węgrzech, gdy nastąpi coś zadziwiającego. Nasuwa się ono samo na widok szyldu Davida Balazica – szewca w Nagymaros.

Co młody Francuz robi w węgierskim miasteczku w malowniczym zakolu Dunaju? Jak to się stało, że tu odnalazł wszystko, czego chciał?
– Przypadkiem! – odpowiada uśmiechnięty zażywny mężczyzna.

Szewskie rzemiosło zafascynowało go, gdy miał 13 lat, wtedy też rozpoczął naukę w warsztacie francuskiej armii w Strasburgu. Później w Paryżu poznał tajniki produkcji obuwia ortopedycznego, zdał egzamin czeladniczy w Lille i rozpoczął pracę w warsztatach słynnego Hermesa, gdzie robił buty dla takich gwiazd jak Roger Moore czy Paul Anka.

Obowiązkową służbę wojskową odbył w siłach cywilnych: wysłano go na Węgry, gdzie pomagał w renowacji klasztoru Cystersów pod Nagymaros, a później szył sandały ortopedyczne dla zakonników.

– Gdy miejscowi dowiedzieli się, że jestem szewcem, zaczęli przynosić mi buty do naprawy. Ale zgodnie z regulaminem nie mogłem robić niczego, co nie należało do moich obowiązków. Zacząłem więc naprawiać je za darmo. Na początku ludzie myśleli, że oszalałem, później znaleźli rozwiązanie i zaczęli przynosić szynkę i kiełbasę.

Po 16 miesiącach służby David postanowił osiedlić się na Węgrzech. Znajomi nie mogli zrozumieć, dlaczego się na to zdecydował, skoro mógł liczyć na zatrudnienie w najsłynniejszych warsztatach obuwniczych Francji.
– Nie interesowała mnie produkcja masowa. Realizowałem marzenia.

Nagymaros to małe miasteczko – 4800 mieszkańców. Davida urzekł jego czar i położenie niedaleko Budapesztu i Wiednia.
– Podziwiałem ruiny zamków, rzekę, góry i wzgórza. Tak wyglądało Saint-Tropez 100 lat temu. Wejście Węgier do Unii Europejskiej było dla mnie szansą.

4 lata temu zaczął wyrabiać luksusowe obuwie, a informacje o wysokiej jakości jego usług zataczały coraz szersze kręgi. Dziennikarze przeprowadzali z nim wywiady, a węgierscy szewcy regularnie odwiedzali jego warsztat, by podziwiać kolorowe wyroby.
Co sprawia, że uszyte przez niego obuwie jest luksusowe? Wyjątkowe wzornictwo oraz najwyższej jakości skóra pochodząca z fabryki w Lyonie. Jedna para powstaje miesiąc i kosztuje co najmniej 800 euro.

David naprawia też buty okolicznym mieszkańcom. Parę znoszonych łapci wartych kilka tysięcy forintów odświeża z taką samą troską, jak luksusowe cacka. Nigdy nie narzeka na brak pracy. 

W ciągu 17 lat od przybycia do miasteczka młody Francuz zdążył dobrze się w nim zadomowić. Mówi po węgiersku z takim entuzjazmem, że wszyscy wybaczają mu potknięcia. 
W 2003 roku poznał i poślubił Mariannę z pobliskiej miejscowości Zebegeny. Mają dwójkę dzieci.

David należy również do ochotniczej straży pożarnej, dla której szyje flagi. Oprócz tego tworzy w swoim warsztacie muzeum lokalnej historii, w którym planuje umieścić eksponaty dotyczące swojego rzemiosła: stare narzędzia, zdjęcia, szewskie kopyta. Wielu miejscowych mogłoby pozazdrościć mu wiedzy o przybranej ojczyźnie. Tymczasem zaskakuje go sposób myślenia Francuzów: 

– Niedawno podarowałem rodzicom typowy węgierski kociołek do gotowania na palenisku. Według mnie to bardzo praktyczne rozwiązanie, bo można w nim przygotowywać wiele różnych potraw. Jakiś czas później spytałem mamę, jak spisuje się mój prezent. Odpowiedziała: „Cudownie! Kwiaty, które w nim zasadziłam, pięknie się prezentują...”. 

 

 

DAVID BALAZIC
Data urodzenia: 25 lipca 1972 r.
Miejsce urodzenia: Dijon, Francja
Miejsce zamieszkania: Nagymaros, Węgry 
Sukcesy: Dzieło życia – para damskich butów do kankana wystawiona przy placu St. Gervais w Paryżu. Zakwalifikowanie jego projektu luksusowego dziecięcego bucika do finału konkursu Crazy Shoe World 2010. 
Plany: Sprawić, by węgierscy szewcy szli z duchem czasu i zamienić swój warsztat w atrakcję turystyczną.

 

Vote it up
447
Podoba Ci się ten artykuł?Zagłosuj na niego!